Wziąłem głęboki
wdech spoglądając w lustro. Uśmiechnąłem się delikatnie na
wspomnienie czwartkowej nocy. Przez to, że zostaliśmy ogłoszeni
jako ostatnio o mało co nie dostałem zawału prawie miażdżąc
rękę Matthiasa. Tak bardzo chciałem aby mi się udało. Dałem z
siebie naprawdę wszystko i bardzo chciałem znaleźć się w ścisłym
finale. Gdy usłyszałem jak prowadzący właściwie wykrzykują
„Austria!” poczułem ogromną ulgę i radość. Słysząc ten
cudowny aplauz publiczności nie sposób było nie uronić ani jednej
łzy. Chociaż starałem się powstrzymać jak najbardziej, zaraz po
wejściu do garderoby wybuchnąłem płaczem rzucając się w ramiona
Matthiasa, który też co chwilę wycierał policzki tłumacząc się
starym, dobrym „coś mi wpadło do oka chyba”.
Teraz już
wiedziałem, że plan minimum został osiągnięty i że niezależnie
od wyniku w Wielkim Finale w sobotę nie mam się czego wstydzić.
Wielu dziennikarzy podchodziło do mnie gratulując awansu mówiąc,
że jestem głównym faworytem do wygranej. A ja wciąż nie mogłem
uwierzyć, że to wszystko się dzieję, że jestem tutaj na
największym konkursie muzycznym na świecie, że awansowałem do
finału, że zdobyłem serca ludzi. . .
To wszystko było
dla mnie jak bajka i musi minąć trochę czasu zanim w to wszystko
uwierzę. A kto powiedział, że to koniec? Ta bajka może być
jeszcze piękniejsza. . .
-Gotowa?- odwróciłem
się z uśmiechem patrząc na Tamarę.
-Gotowa.
-Pamiętaj, że
wszyscy w ciebie wierzymy. Pokaż im, co potrafisz, kochanie-
pochylił się nade mną całując subtelnie, a ja poczułem jak
poziom adrenaliny jeszcze bardziej wzrasta.
-Pokażę.
Siedziałem w Green
Roomie z uśmiechem na ustach oglądając kolejne występy. Pierwszy,
drugi, trzeci, ósmy. . . Każdy kolejny przybliżał mnie do tego
najważniejszego- jedenastego. Serce zaczynało mi szybciej bić, a
ręce delikatnie trząść chociaż wiedziałem, że gdy nadejdzie
moja chwila wejdę na scenę i zaśpiewam jak najlepiej potrafię.
Rene dał mi znać,
że już powinniśmy wchodzić na backstage i zacząć się
przygotowywać. Matthias korzystając z tego, że właśnie
pokazywano kolejną wizytówkę złapał mnie za rękę uśmiechając
się do mnie jakby chciał bezgłośnie powiedzieć „kocham cię”.
Odwzajemniłem jego uśmiech łapiąc za dół sukni i powoli
stawiając kolejne kroki w ciasnej sukience.
Usłyszałem dobrze
znane mi dźwięki kolejnej radosnej piosenki zdając sobie sprawę,
że jeszcze tylko 3 minuty dzielą mnie od wejścia na scenę.
Przymknąłem oczy nucąc pod nosem swoją piosenkę zupełnie jakbym
chciał sobie przypomnieć jej tekst w obawie przed tym, że mogę
zapomnieć chociaż to nigdy mi się nie zdarzyło.
Stałem już pod
samą sceną z uśmiechem na ustach patrząc jak _____ i ______ z
Grecji skaczą na trampolinie, a cały tłum szlaje śpiewając i
bawiąc się razem z nimi. Ich występ wkrótce się skończył,
zeszli szybko ze sceny machając do widzów i do mnie i w tym samym
czasie wbiegli ludzie z obsługi, którzy w natychmiastowy sposób
zdemontowali te wszystkie rekwizyty Greków przygotowując scenę na
mój występ. Rene złapał mnie za rękę pomagając wejść na
specjalnie przygotowane podwyższenie i jeszcze tylko szybko życzył
mi powodzenia zbiegając ze sceny.
Stałem tam już
tylko ja, na samym środku otoczony ciemnością i powoli
wypuszczanym dymem z każdej strony. Usłyszałem pierwszy dźwięk
Rise Like A Phoenix czując jak przez całe moje ciało przechodzi
dreszcz. Zacząłem śpiewać, a scena powoli zaczynała się
rozświetlać odsłaniając moją tajemnicę.
Każdy kolejny wers
śpiewałem coraz śmielej, prosto z serca tak samo jak za każdym
razem opowiadając historię. Ale tym razem zdecydowałem się po
prostu cieszyć tymi trzema minutami i chociaż przez chwilę w ogóle
nie myśleć o tabeli, punktacji i wynikach. Liczyła się tylko
scena mikrofon i ja. Patrzyłem przed siebie, na te tysiące siedzeń,
przed którymi nie tak dawno śpiewałem. Tym razem cała hala
wypełniona była po brzegi, widziałem dziesiątki flag, ludzi
umalowanych, poprzebieranych i tak samo jak ja cieszących się z
tego, że po prostu tutaj są.
Doszedłem do
drugiego refrenu już całkowicie rozwijając skrzydła. Śpiewałem
cały czas wodząc wzrokiem za kamerą i uśmiechając się do niej
lekko napawając się każdą sekundą tego, jak wtedy sądziłem,
ostatniego występu na tej scenie. Wyśpiewałem ostatni wers czując
już napływające łzy.
Jeszcze raz
spojrzałem na ten cały tłum, który skandował moje imię i
zasłoniłem usta dłonią wciąż nie mogąc w to wszystko uwierzyć.
Zszedłem ze sceny i
momentalnie Tamara, Matthias i Nicole rzucili się na mnie gratulując
cudownego występu. Od tamtej chwili wszystko działo się tak
szybko. Wróciliśmy do Green Roomu i po kolei odbierałem gratulacje
od wszystkich. Na końcu podeszła do mnie Sanna od razu obcałowując
mnie i ściskając. Powiedziała, że wygram, bo nie ma nikogo
innego, kto zasługiwałby na to bardziej niż ja, a mnie po prostu
zamurowało. Stałem chwilę jak kompletny idiota, nie mówiąc nic.
Po czym podziękowałem jej i szybko też zaprzeczyłam, że wszyscy
tutaj jesteśmy świetni i każdemu ta nagroda należy się tak samo.
-Zobaczysz, że mam
rację- uśmiechnęła się tajemniczo wracając do swojego zespołu.
Zanim się
obejrzałem na scenie pojawiła się Molly z Wielkiej Brytanii.
Mijały kolejne kwadranse, a ja miałem wrażenie jakby nie minęło
nawet pięć minut od mojego występu. Czas leciał jak szalony i
zanim w ogóle zdążyło do mnie dotrzeć, że zszedłem ze sceny
rozpoczęło się głosowanie.
Każdy kolejny punkt
był dla mnie jak spełnienie marzeń, a gdy dostałem pierwszą
dwunastkę od Grecji myślałem, że śnię. I w takim przekonaniu
byłem aż do końca.
Najpierw Grecja,
potem Finlandia, Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania, Irlandia,
Włochy, Izrael, Holandia, Belgia. . .
Głosowanie
zmierzało do końca, a my wciąż byliśmy na pierwszym miejscu.
Serce biło mi jak oszalałe, a gdy usłyszałem, że wygraliśmy
kompletnie nie wiedziałem, co się dzieje. Jak to Conchita wygrała?
Przecież jeszcze głosowanie trwa, jeszcze trzy kraje nie podały
swoich wyników, jeszcze. . .
Zacząłem płakać
nie mogąc wierzyć w to, co się przed chwilą stało. Rene
prowadził mnie za rękę na scenę, a ja wciąż nie mogłem
uwierzyć, że wygrałem. To wydawało się być tak piękne, że
wręcz nierealne. Ludzie krzyczeli, skakali, z tłumu słychać było
co chwilę moje imię, a ja mimo to nie dowierzałem w to, co się
dzieję. Każda kolejna sekunda była jak sekunda wyjęta z raju.
Próbowałem jakoś opanować płacz, ale po prostu nie potrafiłem.
Zanim się obejrzałem ponownie stałem sam na tej scenie i ponownie
usłyszałem pierwsze dźwięki piosenki. Śpiewałem łamiącym się
głosem z policzkami mokrymi od łez i delikatnie rozmazanym
makijażem, który na darmo Tamara próbowała jakoś naprawić, bo
ja wciąż nie mogłem przestać płakać. Poczułem, że spełniło
się moje największe marzenie, o którym jeszcze rok temu nawet nie
śmiałbym pomyśleć, że się w ogóle kiedykolwiek spełni. Byłem
wzruszony reakcją publiczności i wszystkimi miłymi słowami, które
usłyszałem po zakończeniu od Emmelie i prowadzących.
Mijałem tych
wszystkich dziennikarzy, którzy zasypywali mnie pochwałami,
komplementami i setkami pytań, na które w tym momencie nawet nie
potrafiłem odpowiedzieć. Uśmiechałem się do nich wszystkim cały
czas dziękując za wsparcie i życzenie powodzenia tak naprawdę nie
do końca sam dowierzając w to, co się przed chwilą stało.
Weszliśmy wszyscy
do naszej garderoby i pierwszym, co zrobiłem po zamknięciu jej
drzwi było przyciągnięcie do siebie Matthiasa i pocałowanie go. I
kompletnie zignorowałem gwizdy Tamary jeszcze mocniej wpijając się
w jego usta.
-Udało się-
wyszeptałem przytulając się do Matta czując jak łzy spływają
mi po policzkach.
Ten wieczór, a
właściwie to noc z każdą kolejną godziną stawała się coraz
bardziej niesamowita. Za każdym razem gdy słyszałem z ust
dziennikarza „wygrałaś Eurowizję” miałem wrażenie jakbym
nagle przypomniał sobie o tym. Wciąż to wszystko nie docierało
jeszcze do mnie, no bo jak to możliwe, że brodata drag queen
wygrała Eurowizję?
Byłem bardzo
szczęśliwy, że udało mi się udowodnić, że nieważne jak
wyglądasz, możesz osiągnąć wszystko. Przypominałem sobie
wszystkie te niemiłe sytuacje sprzed kilku ostatnich miesięcy i
teraz wiedziałem, że to nie ma żadnego znaczenia. Bo wygrałem
Eurowizję. Właściwie to wygrałam. . .
Szedłem zmęczony
korytarzem trzymając za rękę Matthiasa. Weszliśmy do naszego
pokoju, a Matt dosłownie zatrzasnął reszcie drzwi przed nosem
zamykając je na wszystkie spusty.
-Teraz mój
wspaniały zwycięzca Eurowizji jest tylko mój i się już nim z
nikim nie zamierzam dzielić- wymamrotał z przekąsem podchodząc do
mnie i całując mnie z takim zapałem, że straciłem równowagę i
obydwoje wylądowaliśmy na miękkiej kanapie za nami. Ale
najwidoczniej Matthiasowi to kompletnie nie przeszkadzało, bo ani na
sekundę nie oderwał się ode mnie w ułamku sekundy pozbywając
mnie koszuli.
-Wiesz co. . . Tak
się zastanawiam, czy to jakaś różnica? No wiesz. . . Ze zwycięzcą
Eurowizji niż z nie-zwycięzcą?- zaśmiał się spoglądając na
mnie
-Ja ci zaraz pokażę
różnicę, oj ja ci pokażę. . .- wymruczałem rzucając się na
niego i powodując, że obydwoje spadliśmy z tej kanapy równie
szybko jak na nią. Ale. . . co to za różnica?
Za mało..ehm wiesz czego..:D
OdpowiedzUsuńI za krótki rozdział..co nie zmienia faktu, że jest on perfekcyjny, wzruszający i piękny. :) <3333333
Zboczeniec :p ♥
UsuńZnasz mnie...:D ♥ Poza tym..wcale nie jesteś lepsza. :)
UsuńTwoje rozdziały robią swoje, ot co. <3
Rozdział jak zwykle piękny nie to co mój filmik.Pięknie opisałaś występ i nie mogę się doczekać finału.Przepraszam ,że dzisiaj taki krótki ,ale coś nie mam siły i weny pisać dłuższego.Na koniec powiem ci jeszcze ,że czekam na następny.I przesyłam dużo weny.
OdpowiedzUsuńSuper prezent na Mikołajki, przyjemnie się czytało :)
OdpowiedzUsuńUmarłam....
OdpowiedzUsuńAle za to umarłam w łzach szczęścia i radości.. Dziękuję Ci za tak piękne przypomnienie Eurowizji ♥
Na samo wspomnienie tego dnia łzy same cisną się do oczu....
I cóż mogę więcej powiedzieć?
Jak zwykle trafiłaś w dziesiątkę z emocjami i opisami i CHWAAAŁA CI ZA TOOO ♥
A ta scena na końcu.... No no no, powiem Ci, rozpieszczasz nas, a Tom i Matt robią się coraz bardziej.... niegrzeczni :D
Już się boję następnego rozdziału ♥♥♥