-O, a ty jeszcze nie
śpisz?-spytał wchodząc do salonu. Pochylił się delikatnie aby
mnie pocałować, ale odwróciłem twarz w bok. Jak ja mógłbym spać
po tym, co przeczytałem?
-Chciałbyś coś
dodać?
Rzuciłem w niego
list, który cały czas kurczowo trzymałem w dłoniach. Nie
odrywałem od niego wzroku wyczekując jego reakcji. Ale ten nie
mówił nic, przymknął tylko powieki spuszczając w dół głowę,
tak jak małe dziecko, które zostało przyłapane na gorącym
uczynku.
Tak bardzo czekałem
aż powie, że to wszystko kłamstwo, że to nieprawda, że to bujda
na kółkach. . . Ale on cały czas milczał. Po chwili podniósł
wzrok i spojrzał na mnie oczami, w których już nie dostrzegłem
tego błysku co wcześniej. Widziałem tam tylko smutek. I już
doskonale wiedziałem, co chce mi powiedzieć.
-Ja. . . Ja nie
chciałem. Naprawdę, nie chciałem, żeby tak wyszło, ale potem ta
nieszczęsna noc. . .
-. . .spałeś z
nią?- Matthias nie powiedział już nic, ponownie spuszczając
głowę, a ja poczułem jakby właśnie wbił mi nóż w serce. Jak.
. . jak on mógł mi to zrobić?
-Ale dlaczego?-
spytałem nieśmiało cichym głosem- Dlaczego to zrobiłeś? Nie
kochasz mnie? Nie wystarczam ci już? Albo już znudziły ci się
chłopcy, co?!- powoli czułem jak narasta we mnie furia, której w
żaden sposób nie potrafiłem w sobie stłumić- Może ja ci się
znudziłem, co?! Była chociaż ode mnie lepsza?! . . . No dalej,
śmiało, była?! Ależ oczywiście, była najlepsza w łóżku,
przecież innej byś nie wybrał!
-Tom, przestań!
-Ja mam przestać?!
Ja?! To ty powinieneś przestać flirtować z tą zdzirą zanim
wylądowałeś z nią w łóżku! Mam nadzieję, że bawiliście się
świetnie!
-Tom! Możesz do
jasnej cholery przestać tak mówić?!
Nagle miałem
wrażenie jakby coś we mnie pękło. Po prostu wybuchnąłem płaczem
padając na podłogę czując się już kompletnie bezsilny. Tak
bardzo chciałem udawać twardziela, ale po prostu to wszystko za
bardzo mnie bolało. Za bardzo go kochałem i za bardzo cierpiałem
wiedząc, że mnie zdradził, że od tak po prostu przespał się z
pierwszą lepszą. . . Płakałem coraz mocniej cały się trzęsąc
i nie potrafiłem się w żaden sposób opanować.
-Thomas, ja. . .
-Nie dotykaj mnie,
rozumiesz? Nie dotykaj mnie nawet. . .- powiedziałem łamiącym się
głosem czując jak chciał położyć rękę na moim ramieniu.
Miałem wrażenie jakby cały ten mój piękny i idealny świat
rozpadł się w jednej chwili, a ja zostałem sam pośrodku wielkiej
nicości. Kompletnie sam- załamany, oszukany, zdradzony. I to
jeszcze przez osobę, którą kochałem ponad wszystko i po której
nigdy nie spodziewałbym się takiego rozczarowania.
Rozczarowania, ale
przede wszystkim bólu. Płakałem rzewnymi łzami cały czas
powtarzając w głowie jedno: dlaczego?
Dlaczego on to
zrobił? Jak on mógł to zrobić? Po tym wszystkim przez co razem
przeszliśmy przez te prawie osiem miesięcy. A ja głupi już
sądziłem, że znalazłem w końcu swojego księcia z bajki, tego
jednego jedynego na całe swoje życie. . . Ale mój książę z
bajki nigdy nie zrobiłby mi czegoś tak podłego i okrutnego.
A może. . . A może
tak tylko myślałem? Może Matt wcale nie jest taki cudowny, jak
sądziłem? Może dopiero teraz poznałem prawdziwego Matthiasa. .?
-Powiedz coś, Tom.
. . Błagam, powiedz coś.
-Wyjdź stąd. . .
Zostaw mnie.
Nawet na sekundę
nie spojrzałem mu w oczy. Nie chciałem żeby widział moje łzy,
chociaż może to był błąd. . . Usłyszałem jak odchodzi
zamykając za sobą drzwi. Powoli podniosłem się z podłogi i
usiadłem na kanapie starając się jakoś uspokoić. Ale ledwie co
spojrzałem przed siebie ponownie rozpłakałem się na wspomnienie
cudownej niespodzianki , którą mi przygotował na urodziny.
Gdziekolwiek nie spojrzałem i czegokolwiek nie dotknąłem
przypominało mi to o nim jeszcze bardziej powiększając mój ból.
Ten który tak mnie
pocieszał po rozstaniu z Andreasem okazał się być wcale nie
lepszy od niego. Widział jak cierpiałem, jak płakałem dniami i
nocami rozpaczając nad sobą, jak staczam się na kompletne dno, a
nawet jak próbuję się zabić. Widział to wszystko i powtarzał,
że martwi się o mnie, że mu na mnie zależy. Właśnie pokazał
jak mu zależy. . .
Leżałem wtulony w
poduszkę nie mogąc przestać płakać. Zaczynałem się już powoli
krztusić własnymi łzami i trząść i miałem wrażenie jakby za
chwilę głowa miała mi pęknąć.
Z
jednej strony wiedziałem, że przecież wciąż kocham go do
szaleństwa i nie mógłbym przeżyć dnia bez niego, bo bez niego
jestem nikim. Ale z drugiej. . . Tak bardzo mnie zranił, że nie
byłem w stanie wyobrazić sobie jak mógłbym pocałować znowu te
usta, które wcześniej całowała ona, jak mógłbym się przytulić
do jego klatki piersiowej, wiedząc, że wcześniej ona też tak
robiła, jak mógłbym dotykać jego ciało, które ona zapewne nie
raz dotykała. Nie wiedziałem jak mógłbym wytrzymać pięć minut,
kiedy go nie byłoby poza domem, jak mógłbym przestać myśleć, że
on znowu jest z kimś innym. Więc jak mogłem mu uwierzyć, że to
nic nie znaczyło i że kocha tylko i wyłącznie mnie? Ja też mu
tak mówiłem, ale nigdy w życiu nie zrobiłbym mu czegoś takiego
zwłaszcza teraz, kiedy tak bardzo go potrzebuję. Ile więc warte są
jego słowa?
Niejednokrotnie
widziałem setki filmów, w których ktoś kogoś zdradził i zawsze
tak bardzo kibicowałem, żeby para się pogodziła. Teraz kompletnie
nie rozumiem jak mogłem tak mówić. Bo teraz wiem jak bardzo to
boli i jak trudno się z tym pogodzić. Bo po prostu nie mogłem się
z tym pogodzić. Jakbym wciąż nie dowierzał, że on mógłby mnie
w tak podły sposób zdradzić i pójść do łóżka z kimś innym.
A ja głupi tak bardzo obwiniałem się za ten pocałunek z
Andreasem, chociaż to wcale nie ja go pocałowałem. Rozpaczałem
nienawidząc siebie za to, że tak bardzo zraniłem Matthiasa, a on.
. ?
On się z nią
przespał.
I wcale nie miało
znaczenia, czy było to po pijaku, czy nie. Takich rzeczy się po
prostu nie robi jeżeli jest się z kimś innym. Zwłaszcza, że ja
sądziłem, że nasz związek to jest coś poważniejszego, może
nawet do końca życia. Wylewałem kolejne łzy mając nadzieję, że
jak trochę pocierpię, to potem będzie lepiej w myśl zasady „co
cię nie zabije, to cię wzmocni”. Ale było dokładnie odwrotnie-
im dłużej rozpaczałem tym bardziej zaczynało do mnie docierać,
że on mnie zdradził, a ból stawał się jeszcze większy. Zdawało
mi się, że żyję w bajce, ale teraz to wszystko przeradzało się
powoli w koszmar. Koszmar, z którego chciałbym się jak najszybciej
obudzić. Chciałem, żeby znowu tu przyszedł, przytulił, wyszeptał
jak bardzo mnie kocha. Wiedziałem, że gdyby był obok nie mógłbym
się oprzeć jego kolejnym kłamstwom i czułym słówkom, za którymi
nic się nie kryje.
Jeszcze bardziej
bolało mnie to, że on tak po prostu wyszedł, w żaden sposób nie
starając się mnie jakoś odzyskać. Miałem wrażenie jakby już
przestało mu na mnie zależeć, jakbym już się nie liczył.
Miałem ochotę tu i
teraz wyrzucić mu to wszystko w twarz, powiedzieć bez żadnych
ogródek co o nim myślę i sprawić, żeby czuł się tak samo
zraniony jak ja. Chciałem żeby zwijał się w płaczu, żeby nie
mógł jeść i pić, żeby na własnej skórze poczuł i cierpiał
tak bardzo jak teraz ja cierpiałem przez niego.
I chociaż w tym
momencie miałem wrażenie, że nienawidzę go z całego serca, to i
tak wiedziałem, że tak nie jest. Nie można od tak przestać kogoś
kochać i znienawidzić. Chociaż tak bardzo bym chciał przestać go
kochać. . .
Bo to wszystko za
bardzo mnie boli i zbyt dużo łez już wylałem. A gdybym go nie
kochał to w ogóle bym się tym nie przejął. . . Wybuchnąłem
jeszcze większym płaczem zdając sobie sprawę jak bardzo go
kocham. Nie umiałbym z nim żyć, po tym co mi zrobił, ale nie
umiałbym też żyć bez niego. Czułem się rozdarty między tym, co
powinienem zrobić, a tym co chciałbym. Po prostu wiedziałem, że
nie będę w stanie spojrzeć mu prosto w oczy i powiedzieć, że to
koniec. Nie mógłbym mu tego zrobić po tych długich miesiącach.
Za bardzo go kochałem i za bardzo nie chciałem stracić. Za wszelką
cenę. . . Ale gdy tylko pomyślałem, że on po tak długim czasie
mógł zrobić mi coś takiego. . .
Sądziłem, że jak
się kogoś naprawdę kocha to jest się mu w stanie wybaczyć
wszystko. Ale to tylko wydaje się być takie proste. Naprawdę
chciałbym dać mu drugą szansę, ale nawet nie wiedziałem, czy to
ma jakiś sens. Czekałem aż przyjdzie tutaj z przeogromnym bukietem
róż, bombonierką, czymkolwiek. Jak rzuci się na kolana płacząc
i błagając mnie o drugą szansę. Jak powie, że tamta noc nic dla
niego nie znaczyła, tylko ja się dla niego liczę i tylko ze mną
chce być . . Ale mijały godziny, a ja powoli przestawałem wierzyć
w to, że tak się stanie. Nawet przez myśl przeszło mi, że
przecież wcale ta noc nie musiała być jednorazowa. Mógł mnie już
zdradzać od dłuższego czasu i kto wie, może teraz też to robi?
Ale. . . ale dlaczego? Czy mogła mu dać coś więcej niż ja?
Przecież oddałem mu całego siebie i całą swoją miłość. Nie
było nic, co bym przed nim ukrywał i czego bym się wstydził. Nie
wstydziłem się swoich łez, nie wstydziłem się swoich lęków,
nie wstydziłem się swojego ciała. A on dobrze wiedział, że nie
wobec wszystkich tak się zachowuje.
I chociaż nigdy nie
powiedziałem mu tego wprost, myślę, że domyślił się, że był
pierwszym i jedynym przed którym aż tak się otworzyłem i któremu
oddałem się w całości. I nie żałowałem, że trochę z tym
czekaliśmy, bo moim zdaniem na tym to właśnie polega. Nie
żałowałem żadnej nocy spędzonej z nim. . . A może właśnie
teraz powinienem tego żałować?
Przymknąłem oczy
biorąc głęboki wdech i starając się jakoś uspokoić.
Przypominałem sobie te wszystkie pocałunki i dotyk jego ciepłych
dłoni kiedy kochał się ze mną. Każdą chwilę, każdy ułamek
sekundy kiedy zdawało mi się, że był tylko i całkowicie mój. I
na samą myśl, że zamiast mnie była ta kobieta miałem wrażenie
jakby ktoś ścisnął moje serce z całych sił. Nie potrafiłem
przestać płakać i nawet na chwilę nie zmrużyłem oka. Nicole
dzwoniła do mnie setki razy, ale ja w tej chwili nie potrzebowałem
czyjegoś pocieszania i zapewniania, że wszystko będzie dobrze i
jakoś się ułoży. Bo dobrze wiedziałem, że tak nie będzie i nie
chciałem jej litości, która w niczym mi nie pomoże.
Wstałem wiedząc,
że muszę zrobić ze sobą porządek zanim Matthias wróci. O ile w
ogóle wróci. . .
Nie chciałem żeby
widział mnie w takim stanie i nie chciałem, żeby wiedział jak
bardzo mnie zranił. Nie zasługiwał na to, żeby mieć ten zaszczyt
być tym, który złamał mi serce, po prostu nie zasługiwał.
Chciałem stanąć przed nim wyglądając
jakbym wcale nie przepłakał całej nocy i z całkowicie obojętną
miną powiedzieć mu, że to koniec i patrzeć jak odchodzi chociaż
wiedziałem, że nie będę w stanie przed nim udawać, że nic dla
mnie nie znaczy. I mogę wmawiać sobie ile chcę, że tak wcale nie
jest, ale ja cały czas go kocham. I to moje największe
przekleństwo. . . Kocham go wiedząc, że to jeszcze tylko pogarsza
to wszystko i jeszcze bardziej przez to cierpię. Ale to minie. Miną
dni, tygodnie, może i miesiące, ale to minie.
Stanąłem na środku
salonu starając się wszystko jakoś poukładać i zastanowić się
co mam mu powiedzieć. Po kilku minutach usłyszałem jak wchodzi do
mieszkania. Teraz już wszystko zależy od niego. . .
Wszedł do salonu,
ale natychmiast gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały spuścił
wzrok. Tak bardzo czekałem, aż coś powie, aż przeprosi, aż
zacznie błagać o drugą szansę. Wystarczyłoby żeby spojrzał na
mnie i powiedział, że kocha mnie najmocniej na świecie, a ja od
razu rzuciłbym mu się w ramiona chociaż tak nie powinienem robić.
Bo mnie oszukał, zdradził, zranił i takich rzeczy nie powinno się
wybaczać od tak. Ale wiedziałem, że wystarczyłoby jedno jego
słowo, a przestałbym myśleć racjonalnie. . .
-. . .Długo nad tym
wszystkim myślałem- zacząłem po dłuższej chwili ciszy i dopiero
wtedy Matthias podniósł delikatnie wzrok nieśmiało spoglądając
na mnie. Jego oczy przepełnione było ogromną pustką i nawet nie
byłem w stanie nic z nich wyczytać. Wciąż czekałem na jedno jego
słowo, ale z upływem czasu zdawałem sobie sprawę, że z minuty na
minutę nieuchronnie zbliżamy się do tego momentu, w którym
niestety będę musiał powiedzieć, że. . .
-To koniec-
powiedziałem za wszelką cenę starając się powstrzymać drżenie
głosu i nie wybuchnąć płaczem jak ostatni mięczak. Wiele
kosztowało mnie wypowiedzenie tych słów, ale jeszcze bardziej
zabolało mnie to, co chwilę później powiedział Matt.
-Dobrze.
Tak po prostu.
Zgodził się na to nawet przez ułamek sekundy nie próbując mnie
jakoś odzyskać. Nie zrobił nic, żeby spróbować jakoś to
naprawić i po prostu przystał na to, że najlepiej jak się
rozstaniemy. Po tych pieprzonych ośmiu miesiącach bycia razem nawet
nie próbował o mnie zawalczyć. Nie tego się spodziewałem. . .
-Wychodzę, a jutro
rano ma cię tu nie być- powiedziałem biorąc Bartiego na ręce i
wymijając Matta jak najszybciej wiedząc, że za chwilę znowu się
rozpłaczę. Stanąłem przed mieszkaniem i zastanawiałem się dokąd
ja mam teraz pójść. Wiedziałem, że na przyjaciół mogę zawsze
liczyć, ale bałem się, że będą się starali nas jakoś
pogodzić, a nie chciałem ich w to wplątywać zwłaszcza, że
Matthias sam przystał na nasze rozstanie.
Wsiadłem do
pierwszej taksówki niewyraźnie mrucząc adres. Kierowca spojrzał w
lusterko i chyba mnie rozpoznał, bo uśmiechnął się delikatnie i
już otwierał usta, aby coś powiedzieć, ale widząc moje łzy
natychmiast się wycofał. Patrzyłem jak mijaliśmy te wszystkie
ulice, po których spacerowaliśmy, restauracje do których
chodziliśmy, zakamarki gdzie pod osłoną nocy Matt zaciągał mnie
całując namiętnie. Wszystko, dosłownie wszystko dookoła
przypominało mi o nim. A to bolało, cholernie bolało. . .
-Nie, nie, nie ma
nawet mowy- zaczął, gdy chciałem mu zapłacić za kurs- Nie
przyjmę nic od Królowej Austrii- zaśmiał się i nawet na mojej
twarzy na chwilę pojawił się delikatny uśmiech- Widzi Pan, od
razu lepiej z uśmiechem. . . Coś się stało, może mogę jakoś
pomóc?
-Na złamane serce
raczej nic nie pomoże- uśmiechnąłem się krzywo biorąc psa na
ręce
-Oj, niestety nie. .
. Tak czy siak, dziękuję za wszystko. . . I proszę mi wierzyć, że
wszystko się ułoży.
-Dziękuję.
Zatrzasnąłem drzwi
jeszcze chwilę patrząc jak taksówka odjeżdża. Podszedłem do
furtki chwilę wahając się czy dobrze robię. Wyciągnąłem
niepewnie rękę, a po chwili szybko wystukałem kod wchodząc do
środka. Nie zdążyłem dojść do ganku, a Rene już otworzył
drzwi z uśmiechem jednak gdy zobaczył moją minę natychmiast
spoważniał.
-Tom, Jezu, co się
stało?
-Czy mógłbym. . .
mógłbym pobyć trochę u ciebie?- zapytałem pociągając nosem
-Tak, oczywiście,
że tak! Mój dom twoim domem. . . Ale co się stało, pokłóciłeś
się z Matthiasem?- spytał, a ja wybuchnąłem płaczem- Boże,
biedne dziecko- natychmiast podbiegł do mnie przytulając mnie mocno
do siebie, a gdy już trochę się uspokoiłem weszliśmy razem do
środka.
-Kochanie, zobacz,
piesek!- córeczka Rene podbiegła zaaferowana biorąc małego
Bartiego na ręce nawet nie zauważając, że płaczę. Może to i
dobrze.
-To powiesz mi co
się stało?- spytał stawiając przede mną kubek pełen ciepłego
kakao, które zawsze pomagało gdy miałem zły humor. Chociaż czy w
tym przypadku cokolwiek może mi pomóc?
-Zdradził mnie-
powiedziałem chowając twarz w dłonie znowu zaczynając płakać.
Rene usiadł obok przytulając mnie do siebie i pozwalając abym
płakał w jego koszulę. Nie mówił nic i byłem mu za to bardzo
wdzięczny. Nie chciałem żeby ktoś mnie pocieszał i litował się
nade mną. Potrzebowałem tylko kogoś komu mogę zaufać i wypłakać się-
Przespał się z jakąś kobietą nawet nie wiem kiedy, na szczęście
ta pani była tak uprzejma, że napisała do mnie list i wszystko
dokładnie opowiedziała- znowu się rozpłakałem
-A rozmawiałeś z
nim? Mówił coś?
-Tak, na początku
jakoś tłumaczył, ale potem już nawet nie próbował nic robić.
Powiedziałem mu, że to koniec, a on nawet nie próbował o mnie
zawalczyć, wyszedłem, a on nie zrobił nic żeby mnie zatrzymać,
rozumiesz? Nic. Tak po prostu dał mi odejść jakbym nic dla niego
nie znaczył- Rene przez otworzył usta zupełnie tak jakby chciał
powiedzieć „Tak mi przykro, Tom” ale na szczęście nie zrobił
tego i jeszcze mocniej przytulił mnie do siebie, a ja już nie
hamowałem własnych łez.
Już sam nie wiedziałem dlaczego płaczę. To narastające uczucie bólu i beznadziei mieszające się z poczuciem bycia tak naprawdę nikim i nie posiadania już niczego w życiu, co mogłoby dać mi radość dobijało mnie i powodowało, że staczałem się na dno i nie potrafiłem się przed tym obronić. . .
Już sam nie wiedziałem dlaczego płaczę. To narastające uczucie bólu i beznadziei mieszające się z poczuciem bycia tak naprawdę nikim i nie posiadania już niczego w życiu, co mogłoby dać mi radość dobijało mnie i powodowało, że staczałem się na dno i nie potrafiłem się przed tym obronić. . .
Jeszcze tak niedawno
temu byłem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. A dzisiaj?
Dzisiaj straciłem
wszystko, co naprawdę się dla mnie liczyło. . .
***
Wiem, złamałam Wam serce, przepraaaszam :c ♥
***
Wiem, złamałam Wam serce, przepraaaszam :c ♥
Tak złamałaś.Powiem ci zamurowało mnie kompletnie.Nie wiem co napisać,powiedzieć,pomyśleć.Siedzę z otwartą buzią słuchają "November Rain" bo akurat to miałam włączone.Jak ty potrafisz człowieka zaskoczyć.I jak on mógł pytam się JAK ? Dlaczego on nie zareagował nie powiedział nie pobiegł cokolwiek.Przykro mi ,że Tomowi znowu jest smutno nie lubię jak się smuci i płacze.Wzbudziłaś we mnie takie emocje jak jeszcze nigdy.Czekam oczywiście na następny który mam nadzieję pojawi się już niedługo.
OdpowiedzUsuńZłamałaś moje serce w tryliardy kawałeczków, obecnie rozpaczam nad całym rozdziałem i swoją cholerną wrażliwością, na to, co piszesz. Zaskoczyłaś mnie, przede wszystkim zachowaniem Matthiasa. Do tej pory trudno mi uwierzyć, że nie zawalczył o Toma. Motyw z Bartim był przesłodki-pozwolił mi sobie przypomnieć poprzednie rozdziały-a i Rene jak zawsze wykazał się w stosunku do Toma ojcowską wręcz troską, za co przepiękne opisanie jestem Ci dozgonnie wdzięczna. Nie wierzę, że Matt mógł coś takiego zrobić, nie wierzę, że Tom musi znowu się smucić. Ale wierzę, ze w następnych rozdziałach, wszystko się jakoś ułoży. Wierzę w Ciebie i Twój talent pisarski. Wiec, dużo weny, i do następnego rozdziału..i następnym razem oszczędź nam tego typu rzeczy...chcesz, żebyśmy przeszli załamanie całkowite? :D <333333
OdpowiedzUsuńOKEJ, ZABIŁAŚ MNIE W KAŻDYM TEGO SŁOWA ZNACZENIU!
OdpowiedzUsuńJak mogłaś nam to zrobić? JAK MOGŁAŚ ZROBIĆ TO TOMOWI?
No nie wierzę, przecież poprzedni rozdział był taki cudowny i uroczy... No ja nie wierzę, że to koniec... :c
Życie czasami jest bardzo zaskakujące. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić bólu jaki czuje teraz Tom...
A ty opisałaś to wszystko tak pięknie, że czytając to łzy leciały mi ciurkiem i nie potrafię się uspokoić...
Rene po raz kolejny pokazał iście ojcowską miłość... a ja wciąż siedzę, ryczę i w to nie wierzę.. :c
Ale mam nadzieję, że to wszystko się ułoży. Jeśli się kochają...?
Bo kochają się, prawda..?
BRAK SŁÓW.
Dziękuję za ten cudny rozdział nawet jeśli złamałaś mi nim serce... ♥
Cudowny ♥