Stałem jak wryty
niezbyt wiedząc jak mam się zachować. Nie widzieliśmy się tak
długo, było tyle rzeczy, o które chciałbym go spytać, tak wiele
wciąż pozostawało tajemnicą... Minęło sporo czasuMiałem
podejść z uśmiechem od ucha do ucha i rzucić mu się w ramiona
zupełnie tak jakby nigdy nic między nami się nie działo?
Zanim zdążyłem
choćby drgnąć próbując cokolwiek zrobić on natychmiast podszedł
do mnie przytulając mnie do siebie. Serce zaczęło mi bić jak
oszalałe, bo kompletnie nie spodziewałem się tak serdecznej
reakcji i byłem trochę. . . zawstydzony?
-Co ty tutaj
robisz?- spytałem w końcu. Przecież wyjechał i miał nigdy nie
wracać. Coś się zatem zmieniło?
-A wiesz, Kolumbia
chyba nie do końca jest dla mnie. Poza tym, stęskniłem się za
starym, dobrym Wiedniem i za niektórymi też. . .
Spojrzałem na niego
lekko zdziwiony. Jak to się stęsknił?
-A ty co tutaj
robisz? Matt wysłał cię na zakupy?- Andreas zaśmiał się, a ja
delikatnie przygryzłem wargę po chwili czując jakby moje serce na
moment przestało bić.
-Nie, nie wysłał.
. . Rozstaliśmy się niedawno. . .
-Ojej, przepraszam,
nie wiedziałem. Ale coś się stało? Znaczy, jeśli to jakiś
nieprzyjemny temat, to przepraszam, że tak się wtrącam, ale po
prostu. . . Kiepsko wyglądasz, więc chyba coś się musiało stać.
. .
-Nie, spokojnie,
skąd mogłeś wiedzieć? To trochę długa historia i. . .
-Rozumiem,
przepraszam. . .- zmieszał się wiercąc się w miejscu jakby nie
wiedział, co ze sobą zrobić.
-A ty na długo
zostajesz w Wiedniu?- zmieniłem temat
-Nie wiem, na razie
nie mam żadnych innych planów.
-I wciąż mieszkasz
tuż obok?- uśmiechnąłem się, a Andreas tylko zaśmiał się
głośno.
-Tak, wciąż tuż
obok.
-To może wpadłbyś
dzisiaj na kolację? Opowiem ci wtedy wszystko dokładnie. . .
-W porządku,
siódma?
-Idealnie-
uśmiechnąłem się ponownie ściskając go na pożegnanie, a ten
jeszcze pomachał do mnie energicznie i zniknął za rogiem. Stałem
jeszcze chwilę wpatrując się przed siebie, gdzie jeszcze przed
sekundą znajdował się Andreas.
-Widzisz, a ja
idiota nawet zapomniałem ci pogratulować zwycięstwa! Byłeś
fenomenalny! -Dzięki- uśmiechnąłem się przytulając go.
-I z tego, co
widziałem jeszcze wtedy między wami wszystko było w porządku,
prawda?- spytał nieśmiało spoglądając na mnie jakby był
niepewny, czy wypada pytać o to tak prostu z mostu. Może gdyby
powiedział to dwa tygodnie temu rozpłakałbym się na samą myśl o
tym, jak dobrze było między nami i jak dobrze było nam ze sobą. I
chociaż niektórzy może i mają rację mówiąc, że czas wcale nie
leczy ran to z pewnością pozwala się nam do niego przyzwyczaić
tak, że po pewnym czasie przestajemy odczuwać go tak mocno, a z
czasem nawet o nim zapominamy. Może w moim przypadku jest tak samo?
-Tak, wtedy jeszcze
tak...
-Więc co się
stało, Tom? Pokłóciliście się o coś?
-Nie chodzi o
kłótnię, ale o zdradę...
Andreas spojrzał na
mnie zdziwiony, a jego reakcja nie mogła mnie dziwić bo każdy,
któremu o tym mówiłem nie mógł w to uwierzyć. Przynajmniej nie
czułem się kompletnym idiotą wiedząc, że nie tylko ja uznawałem
nas za „parę idealną”.
Opowiadałem o
wszystkim Andreasowi, który cały czas uważnie mnie słuchał
składając całą tą historię w całość. Nie sądziłem nawet,
że po tym wszystkim będę się w stanie tak przed Andreasem
otworzyć. Po tym nieszczęsnym pocałunku, który zobaczył Matthias
cały czas obwiniał się za wszystko i zaraz po tym, jak Matt wrócił
do domu i pogodziliśmy się przyszedł do nas, żeby nas przeprosić
i życzyć nam powodzenia. Widziałem, że to wcale nie było dla
niego łatwe i zrozumiałem, że naprawdę coś się w nim zmieniło.
Zaraz po tym wyjechał tłumacząc, że nie chce stać nam na drodze.
Poświęcił się i wyjechał z Austrii tylko po to, żebyśmy mogli
być szczęśliwi z Matthiasem.
Może to dlatego
miałem wrażenie, że to nie jest ten sam Andreas, który w tak
podły sposób mnie oszukał i wykorzystał? Zawsze wierzyłem w to,
że ludzie mogą się zmienić, jeżeli naprawdę bardzo tego chcą.
Ale jego przemiana naprawdę mnie zadziwiła.
Gdy mówiłem mu o
tym wszystkim, co ostatnio wydarzyło się w moim życiu słuchał
uważnie dodając mi otuchy i starając się z całych sił jakoś
pocieszyć. I nie było to tylko kiczowate „Tom, nie przejmuj się,
będzie dobrze. . .” W jego słowach i sposobie, w jakim je
wymawiał było coś takiego, co naprawdę było bardzo krzepiące i.
. . szczere. Poświęcał dla mnie swój czas, chociaż wcale go o to
nie prosiłem. Z początku sądziłem, że wciąż jest na siebie zły
za to, jak mnie potraktował i jak namieszał mi w życiu, ale to
wszystko po prostu nie miało sensu. Kto poświęcałby tyle czasu i
cierpliwości drugiemu człowiekowi tylko ze względu na swoje
poczucie winy? Czułem i byłem w pełni przekonany, że Andreasowi
zależy na mnie, bo nie da się ukryć, że jesteśmy sobie bardzo
bliscy. Chociaż nie do końca byłem w stanie powiedzieć, że jest
moim przyjacielem. . . Zupełnie tak jakbym przewidywał co się
wydarzy. . .
Przez następne dni
dawałem mu się wyciągać na zakupy i do kin widząc jak bardzo
stara się mi polepszyć humor. Byłem mu bardzo wdzięczny za to
wszystko, co dla mnie robi. Jacques i Tamara byli oboje bardzo
zajęci, a od kiedy Nicole spotkała swojego nowego chłopaka
chodziła cały czas w skowronkach ciesząc się, że w końcu
znalazła tego jednego jedynego. Nie chciałem im się narzucać i
zawracać głowy swoimi problemami. A skoro Andreas chciał pomóc,
to czemu mam się na to nie zgadzać?
W gruncie rzeczy
cieszyłem się, że stosunki między nami są takie dobre. Można
powiedzieć, że staliśmy się przyjaciółmi zupełnie zapominając
o tym, co kiedyś było między nami. Muszę przyznać, że bardzo
dobrze czułem się przy nim wiedząc, że między nami wszystko jest
okej. Nie chciałem, żeby wciąż się obwiniał i wstydził podejść
do mnie i przytulić. Zaczynaliśmy wszystko od nowa nie odwracając
się za siebie i starając się nie pamiętać złego. Zależało mi
na tym, żebyśmy znów mogli śmiać się i wygłupiać jak za
dawnych czasów. Chociaż wcześniej kompletnie nie spodziewałem
się, że jeszcze kiedykolwiek będę w stanie w ogóle się do niego
odezwać. Życie jednak potrafi czasami być zaskakujące. . .
Dzisiejszy dzień był bardzo piękny, choć męczący. Po długich godzinach spędzonych w studio dałem się w końcu namówić Andreasowi na mały wypad. Nie miałem serca mu odmawiać widząc jak cieszy się jak małe dziecko, a poza tym. . . Chyba też mi się coś należy od życia, prawda?
-O Boże,
umieeeraaam!- rzucił się na kanapę, a ja tylko zaśmiałem się
pod nosem przynosząc z lodówki zimną oranżadę.
-Dawno się tak nie
ubawiłem i nie wymęczyłem. . .
-Ja też! I za to
właśnie kocham wesołe miasteczka!
-O tak, o tym już
się zdążyłem przekonać- zaśmiałem się przypominając sobie
naszą zeszłoroczną wyprawę. Andreas cieszył się jak małe
dziecko i zaciągał mnie na każdą możliwą atrakcję, zupełnie
tak jak w tym roku. Pod tym względem się nie zmienił. . .
-Tak, stare dobre
czasy- uśmiechnął się delikatnie, ale gdy tylko nasze spojrzenia
się skrzyżowały natychmiast spuścił głowę.
-Napijesz się
czegoś?- spytałem otwierając pełen barek. Bardzo rzadko sięgałem
po alkohol, ale naprawdę miałem już wszystkiego dość. Nic mi się
nie układa, nie potrafię się nawet na niczym skupić i użalam się
nad sobą jak małe dziecko.
Andreas z lekkim
zawahaniem przystał na moją propozycję. Zmieniliśmy temat
relaksując się i po prostu ciesząc z faktu, że w końcu możemy
normalnie porozmawiać, bez kłótni, żalu i awantur.
-Pocałuj mnie-
rzuciłem od tak w połowie konwersacji. Andreas spojrzał na mnie z
przerażeniem i zdziwieniem w oczach najpewniej uznając, że jestem
po prostu pijany i bredzę. A tak wcale nie było...
-. . . słucham?
-Pocałuj mnie-
powtórzyłem z jeszcze większym przekonaniem w głosie. Fakt, może
i trochę wypiłem, ale to nie dlatego mu to zaproponowałem. Nie
chciałem się zastanawiać do czego może dojść i co się stanie z
naszą przyjaźnią. Tak bardzo chciałem, aby to zrobił, aby znów
mnie pocałował, aby znów wyszeptał, że mnie kocha. Przecież
doskonale widzę, że wciąż coś do mnie czuje, a i on nie był mi
do końca obojętny . . Andreas przez chwilę wahał się czy
powinien to robić, ale dobrze widziałem w jego oczach, że pragnie
tego nawet jeszcze bardziej niż ja.
W końcu wstał
podchodząc do mnie i całując namiętnie, a ja poczułem jak serce
zaczęło mi bić tysiąc razy szybciej, zakręciło mi się w
głowie, a nogi miałem jak z waty. Przyciągnąłem go do siebie
jeszcze bardziej nawet na sekundę nie odrywając się od jego ust.
Wszystkie te procenty buzowały w moich żyłach przyprawiając mnie
o zawroty głowy. W tej chwili nie chciałem się zastanawiać, co
robimy i co mnie tak naprawdę do tego podkusiło. Po prostu widząc
go czułem szybkie bicie serca i te same motylki w brzuchu, co
podczas gdy byliśmy razem. Wiem, że to może się wydawać głupie
i nieodpowiedzialne, ale w tamtej chwili kompletnie o to nie dbałem.
Poszedłem za głosem serca wcale nie przejmując się tym, co się
może zdarzyć. Może wtedy nie sądziłem, że to wszystko zajdzie
aż tak daleko?
Powoli rozpinałem
guziki jego koszuli podczas gdy on obsypywał moją szyję
pocałunkami. To uczucie, które mi wtedy towarzyszyło, nie pojawiło
się przy nikim innym. Nie mogłem powiedzieć, że nic mnie z nim
nie łączy i nic do niego nie czuję, bo w przeciwnym razie nie
poszedłbym z nim do łóżka. Chociaż to wszystko było strasznie
poplątane i skomplikowane miałem przeczucie, że nie popełniamy
błędu. W końcu stara miłość nie rdzewieje. . .
Andreas brutalnie
przerwał nasz pocałunek zatrzymując się tuż przed drzwiami
sypialni.
-Nie, Tom, przecież
ja po prostu wykorzystuję cię i twoją chwilę słabości. . . Nie,
nie możemy tego zrobić.
-Możemy-
przyciągnąłem go do siebie całując i zamykając drzwi nogą
przed wścibskim Bartim, który niestety dzisiaj ze mną spać nie
będzie. . .
Nie miałem nawet
siły tłumaczyć Andreasowi tego wszystkiego, bo nie chciałem po
prostu psuć tego momentu. Jest nam ze sobą dobrze, więc po co
rozmyślać nad tym, co jest między nami, skoro oboje dobrze wiemy,
że coś jest? Chociaż nie mogę powiedzieć, że go kocham, to na
pewno jest dla kimś więcej niż byłym chłopakiem.
Kimś znacznie
więcej. . .
***********
Bezsensowne jest ponownie przepraszanie Was za (być może) ponownie złamane serce? ♥
Mój komentarz będzie dość krótki bo nie mam zbytnio ochoty i siły się rozpisywać.Zaskoczyłaś mnie tym rozdziałem ,naprawdę nie myślałam ,że to tak się rozwinie.Jestem ogromnie ciekawa co z tego dalej wyjdzie ,bo z każdym rozdziałem zaskakujesz mnie coraz bardziej.Nie mogę się doczekać następnego bo myślę ,że będzie ciekawie nawet bardzo ciekawie.Życzę ci ogrom weny i nie mogę doczekać się następnego.
OdpowiedzUsuń