środa, 17 grudnia 2014

Rodział dwudziesty trzeci

Stałem jak wryty niezbyt wiedząc jak mam się zachować. Nie widzieliśmy się tak długo, było tyle rzeczy, o które chciałbym go spytać, tak wiele wciąż pozostawało tajemnicą... Minęło sporo czasuMiałem podejść z uśmiechem od ucha do ucha i rzucić mu się w ramiona zupełnie tak jakby nigdy nic między nami się nie działo?
Zanim zdążyłem choćby drgnąć próbując cokolwiek zrobić on natychmiast podszedł do mnie przytulając mnie do siebie. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe, bo kompletnie nie spodziewałem się tak serdecznej reakcji i byłem trochę. . . zawstydzony?
-Co ty tutaj robisz?- spytałem w końcu. Przecież wyjechał i miał nigdy nie wracać. Coś się zatem zmieniło?
-A wiesz, Kolumbia chyba nie do końca jest dla mnie. Poza tym, stęskniłem się za starym, dobrym Wiedniem i za niektórymi też. . .
Spojrzałem na niego lekko zdziwiony. Jak to się stęsknił?
-A ty co tutaj robisz? Matt wysłał cię na zakupy?- Andreas zaśmiał się, a ja delikatnie przygryzłem wargę po chwili czując jakby moje serce na moment przestało bić.
-Nie, nie wysłał. . . Rozstaliśmy się niedawno. . .
-Ojej, przepraszam, nie wiedziałem. Ale coś się stało? Znaczy, jeśli to jakiś nieprzyjemny temat, to przepraszam, że tak się wtrącam, ale po prostu. . . Kiepsko wyglądasz, więc chyba coś się musiało stać. . .
-Nie, spokojnie, skąd mogłeś wiedzieć? To trochę długa historia i. . .
-Rozumiem, przepraszam. . .- zmieszał się wiercąc się w miejscu jakby nie wiedział, co ze sobą zrobić.
-A ty na długo zostajesz w Wiedniu?- zmieniłem temat
-Nie wiem, na razie nie mam żadnych innych planów.
-I wciąż mieszkasz tuż obok?- uśmiechnąłem się, a Andreas tylko zaśmiał się głośno.
-Tak, wciąż tuż obok.
-To może wpadłbyś dzisiaj na kolację? Opowiem ci wtedy wszystko dokładnie. . .
-W porządku, siódma?
-Idealnie- uśmiechnąłem się ponownie ściskając go na pożegnanie, a ten jeszcze pomachał do mnie energicznie i zniknął za rogiem. Stałem jeszcze chwilę wpatrując się przed siebie, gdzie jeszcze przed sekundą znajdował się Andreas.
-Widzisz, a ja idiota nawet zapomniałem ci pogratulować zwycięstwa! Byłeś fenomenalny! -Dzięki- uśmiechnąłem się przytulając go.
-I z tego, co widziałem jeszcze wtedy między wami wszystko było w porządku, prawda?- spytał nieśmiało spoglądając na mnie jakby był niepewny, czy wypada pytać o to tak prostu z mostu. Może gdyby powiedział to dwa tygodnie temu rozpłakałbym się na samą myśl o tym, jak dobrze było między nami i jak dobrze było nam ze sobą. I chociaż niektórzy może i mają rację mówiąc, że czas wcale nie leczy ran to z pewnością pozwala się nam do niego przyzwyczaić tak, że po pewnym czasie przestajemy odczuwać go tak mocno, a z czasem nawet o nim zapominamy. Może w moim przypadku jest tak samo?
-Tak, wtedy jeszcze tak...
-Więc co się stało, Tom? Pokłóciliście się o coś?
-Nie chodzi o kłótnię, ale o zdradę...
Andreas spojrzał na mnie zdziwiony, a jego reakcja nie mogła mnie dziwić bo każdy, któremu o tym mówiłem nie mógł w to uwierzyć. Przynajmniej nie czułem się kompletnym idiotą wiedząc, że nie tylko ja uznawałem nas za „parę idealną”.
Opowiadałem o wszystkim Andreasowi, który cały czas uważnie mnie słuchał składając całą tą historię w całość. Nie sądziłem nawet, że po tym wszystkim będę się w stanie tak przed Andreasem otworzyć. Po tym nieszczęsnym pocałunku, który zobaczył Matthias cały czas obwiniał się za wszystko i zaraz po tym, jak Matt wrócił do domu i pogodziliśmy się przyszedł do nas, żeby nas przeprosić i życzyć nam powodzenia. Widziałem, że to wcale nie było dla niego łatwe i zrozumiałem, że naprawdę coś się w nim zmieniło. Zaraz po tym wyjechał tłumacząc, że nie chce stać nam na drodze. Poświęcił się i wyjechał z Austrii tylko po to, żebyśmy mogli być szczęśliwi z Matthiasem.
Może to dlatego miałem wrażenie, że to nie jest ten sam Andreas, który w tak podły sposób mnie oszukał i wykorzystał? Zawsze wierzyłem w to, że ludzie mogą się zmienić, jeżeli naprawdę bardzo tego chcą. Ale jego przemiana naprawdę mnie zadziwiła.
Gdy mówiłem mu o tym wszystkim, co ostatnio wydarzyło się w moim życiu słuchał uważnie dodając mi otuchy i starając się z całych sił jakoś pocieszyć. I nie było to tylko kiczowate „Tom, nie przejmuj się, będzie dobrze. . .” W jego słowach i sposobie, w jakim je wymawiał było coś takiego, co naprawdę było bardzo krzepiące i. . . szczere. Poświęcał dla mnie swój czas, chociaż wcale go o to nie prosiłem. Z początku sądziłem, że wciąż jest na siebie zły za to, jak mnie potraktował i jak namieszał mi w życiu, ale to wszystko po prostu nie miało sensu. Kto poświęcałby tyle czasu i cierpliwości drugiemu człowiekowi tylko ze względu na swoje poczucie winy? Czułem i byłem w pełni przekonany, że Andreasowi zależy na mnie, bo nie da się ukryć, że jesteśmy sobie bardzo bliscy. Chociaż nie do końca byłem w stanie powiedzieć, że jest moim przyjacielem. . . Zupełnie tak jakbym przewidywał co się wydarzy. . .
Przez następne dni dawałem mu się wyciągać na zakupy i do kin widząc jak bardzo stara się mi polepszyć humor. Byłem mu bardzo wdzięczny za to wszystko, co dla mnie robi. Jacques i Tamara byli oboje bardzo zajęci, a od kiedy Nicole spotkała swojego nowego chłopaka chodziła cały czas w skowronkach ciesząc się, że w końcu znalazła tego jednego jedynego. Nie chciałem im się narzucać i zawracać głowy swoimi problemami. A skoro Andreas chciał pomóc, to czemu mam się na to nie zgadzać?
W gruncie rzeczy cieszyłem się, że stosunki między nami są takie dobre. Można powiedzieć, że staliśmy się przyjaciółmi zupełnie zapominając o tym, co kiedyś było między nami. Muszę przyznać, że bardzo dobrze czułem się przy nim wiedząc, że między nami wszystko jest okej. Nie chciałem, żeby wciąż się obwiniał i wstydził podejść do mnie i przytulić. Zaczynaliśmy wszystko od nowa nie odwracając się za siebie i starając się nie pamiętać złego. Zależało mi na tym, żebyśmy znów mogli śmiać się i wygłupiać jak za dawnych czasów. Chociaż wcześniej kompletnie nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek będę w stanie w ogóle się do niego odezwać. Życie jednak potrafi czasami być zaskakujące. . .

Dzisiejszy dzień był bardzo piękny, choć męczący. Po długich godzinach spędzonych w studio dałem się w końcu namówić Andreasowi na mały wypad. Nie miałem serca mu odmawiać widząc jak cieszy się jak małe dziecko, a poza tym. . . Chyba też mi się coś należy od życia, prawda?
-O Boże, umieeeraaam!- rzucił się na kanapę, a ja tylko zaśmiałem się pod nosem przynosząc z lodówki zimną oranżadę.
-Dawno się tak nie ubawiłem i nie wymęczyłem. . .
-Ja też! I za to właśnie kocham wesołe miasteczka!
-O tak, o tym już się zdążyłem przekonać- zaśmiałem się przypominając sobie naszą zeszłoroczną wyprawę. Andreas cieszył się jak małe dziecko i zaciągał mnie na każdą możliwą atrakcję, zupełnie tak jak w tym roku. Pod tym względem się nie zmienił. . .
-Tak, stare dobre czasy- uśmiechnął się delikatnie, ale gdy tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały natychmiast spuścił głowę.
-Napijesz się czegoś?- spytałem otwierając pełen barek. Bardzo rzadko sięgałem po alkohol, ale naprawdę miałem już wszystkiego dość. Nic mi się nie układa, nie potrafię się nawet na niczym skupić i użalam się nad sobą jak małe dziecko.
Andreas z lekkim zawahaniem przystał na moją propozycję. Zmieniliśmy temat relaksując się i po prostu ciesząc z faktu, że w końcu możemy normalnie porozmawiać, bez kłótni, żalu i awantur.
-Pocałuj mnie- rzuciłem od tak w połowie konwersacji. Andreas spojrzał na mnie z przerażeniem i zdziwieniem w oczach najpewniej uznając, że jestem po prostu pijany i bredzę. A tak wcale nie było...
-. . . słucham?
-Pocałuj mnie- powtórzyłem z jeszcze większym przekonaniem w głosie. Fakt, może i trochę wypiłem, ale to nie dlatego mu to zaproponowałem. Nie chciałem się zastanawiać do czego może dojść i co się stanie z naszą przyjaźnią. Tak bardzo chciałem, aby to zrobił, aby znów mnie pocałował, aby znów wyszeptał, że mnie kocha. Przecież doskonale widzę, że wciąż coś do mnie czuje, a i on nie był mi do końca obojętny . . Andreas przez chwilę wahał się czy powinien to robić, ale dobrze widziałem w jego oczach, że pragnie tego nawet jeszcze bardziej niż ja.
W końcu wstał podchodząc do mnie i całując namiętnie, a ja poczułem jak serce zaczęło mi bić tysiąc razy szybciej, zakręciło mi się w głowie, a nogi miałem jak z waty. Przyciągnąłem go do siebie jeszcze bardziej nawet na sekundę nie odrywając się od jego ust. Wszystkie te procenty buzowały w moich żyłach przyprawiając mnie o zawroty głowy. W tej chwili nie chciałem się zastanawiać, co robimy i co mnie tak naprawdę do tego podkusiło. Po prostu widząc go czułem szybkie bicie serca i te same motylki w brzuchu, co podczas gdy byliśmy razem. Wiem, że to może się wydawać głupie i nieodpowiedzialne, ale w tamtej chwili kompletnie o to nie dbałem. Poszedłem za głosem serca wcale nie przejmując się tym, co się może zdarzyć. Może wtedy nie sądziłem, że to wszystko zajdzie aż tak daleko?
Powoli rozpinałem guziki jego koszuli podczas gdy on obsypywał moją szyję pocałunkami. To uczucie, które mi wtedy towarzyszyło, nie pojawiło się przy nikim innym. Nie mogłem powiedzieć, że nic mnie z nim nie łączy i nic do niego nie czuję, bo w przeciwnym razie nie poszedłbym z nim do łóżka. Chociaż to wszystko było strasznie poplątane i skomplikowane miałem przeczucie, że nie popełniamy błędu. W końcu stara miłość nie rdzewieje. . .
Andreas brutalnie przerwał nasz pocałunek zatrzymując się tuż przed drzwiami sypialni.
-Nie, Tom, przecież ja po prostu wykorzystuję cię i twoją chwilę słabości. . . Nie, nie możemy tego zrobić.
-Możemy- przyciągnąłem go do siebie całując i zamykając drzwi nogą przed wścibskim Bartim, który niestety dzisiaj ze mną spać nie będzie. . .
Nie miałem nawet siły tłumaczyć Andreasowi tego wszystkiego, bo nie chciałem po prostu psuć tego momentu. Jest nam ze sobą dobrze, więc po co rozmyślać nad tym, co jest między nami, skoro oboje dobrze wiemy, że coś jest? Chociaż nie mogę powiedzieć, że go kocham, to na pewno jest dla kimś więcej niż byłym chłopakiem. 
Kimś znacznie więcej. . .


***********
Bezsensowne jest ponownie przepraszanie Was za (być może) ponownie złamane serce? ♥

1 komentarz:

  1. Mój komentarz będzie dość krótki bo nie mam zbytnio ochoty i siły się rozpisywać.Zaskoczyłaś mnie tym rozdziałem ,naprawdę nie myślałam ,że to tak się rozwinie.Jestem ogromnie ciekawa co z tego dalej wyjdzie ,bo z każdym rozdziałem zaskakujesz mnie coraz bardziej.Nie mogę się doczekać następnego bo myślę ,że będzie ciekawie nawet bardzo ciekawie.Życzę ci ogrom weny i nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń