-Dzień
dobry-wymamrotał zaspanym głosem całując mnie przelotnie
-Bardzo dzień
dobry- uśmiechnąłem się do niego obdarzając kolejnym
pocałunkiem, który szybko został przerwany, a winowajca całej tej
sytuacji szybko podszedł do kuchennego blatu nalewając sobie kawy
jak gdyby nigdy nic.
Jego zachowanie
zaczęło mnie trochę martwić. Z początku myślałem, że to mu
przejdzie, że musi się do mnie.. „przyzwyczaić”. Ale minął
już prawie tydzień od kiedy jesteśmy...
Właśnie, czy my w
ogóle jesteśmy razem? Czy można to nazwać byciem razem?
Matthias sprawiał
wrażenie jakby się mnie wstydził. Nawet w domu zachowywał się
dziwnie. Ile razy próbowałem go pocałować, a ten uciekał pod
byle jakim pretekstem. Wiedziałem, że musimy w końcu poważnie
porozmawiać, ale... Ale odwlekałem tę rozmowę jak najbardziej
mogłem.
Zachowywałem się
żałośnie. Oboje się zachowywaliśmy. Zupełnie jakbyśmy byli
dziećmi, które do wszystkiego w życiu podchodzą z infantylnym
nastawieniem zupełnie jakby była to jakaś błahostka...
A przecież tak nie
jest. Między nami się dzieje. Dużo. I co do tego nie mam żadnych
wątpliwości. Czasem nawet mam wrażenie, że za szybko to wszystko
się stało. Może najpierw powinniśmy poważnie i szczerze
porozmawiać? Wyznać jakie są nasze uczucia? Powiedzieć, prosto z
mostu, jakie są nasze odczucia i oczekiwania?
Chyba za szybko
uznałem, że wreszcie wszystko poukładałem. Przez te kilka dni gdy
coraz mocniej utwierdzałem się w przekonaniu, że rzeczywiście
jestem w nim zakochany zacząłem dostrzegać, że o ile ja nie mam
żadnych zahamowań aby okazać swoje uczucia to Matthias zdaje się
być zawstydzony...
Pierwszą myślą
jaka przyszła mi do głowy, było to, że on jednak się pomylił co
do tego, co do mnie czuje i wcale nie odwzajemnia mojej miłości.
Ale każdy jego czuły pocałunek jakim mnie obdarzał gdy byliśmy
już tylko we dwoje skutecznie odpędzał tę tezę.
Tak więc, w czym
tkwi problem? Rozmyślałem nad tym kolejną już godzinę, a żaden
racjonalny i realny powód nie przychodził mi do głowy. O ile
mogłem zrozumieć, że boi się mnie pocałować, czy nawet złapać
za rękę, gdy jesteśmy w miejscu publicznym, gdzie wszyscy nas
widzą, to tego, co go przed tym powstrzymywało gdy byliśmy tylko
we dwoje pojąć już nie potrafiłem.
Już sięgałem do
kieszeni chcąc skorzystać z opcji ratunkowej zwanej „telefon do
przyjaciela”, po czym zorientowałem się, że nikomu nie
przyznałem się do mojego... związku. I tu nawet nie chodzi o to,
że nie chcę, że się boję, że nie wiem jak... Ja po prostu nie
wiedziałem czy de facto jesteśmy razem. I jeśli mam być szczery,
dalej nie wiem. Cholera.
-Tom, ta jajecznica
zaraz ci zacznie zamarzać- tak bardzo skupiony i przejęty byłem
tym, co jest między nami, że nawet nie zauważyłem kiedy ta
jajecznica się znalazła na talerzu leżącym przede mną. Zaraz,
był jakiś talerz..?
-Matt, usiądź,
musimy porozmawiać- w końcu to powiedziałem. W końcu zebrałem
się na odwagę, żeby to zrobić. Matthias z początku wyglądał na
nieco zdziwionego, ale myślę, że i on dobrze wiedział, że
będziemy musieli odbyć tą rozmowę, prędzej czy później...-
Między nami ostatnio dużo się dzieję i to chyba było wszystko za
szybko, żeby to jakoś.... ogarnąć umysłem. No ale nie możemy
tak dalej.
-Możesz
rozwinąć..?- spytał niepewnie jakby w obawie, co za chwilę
usłyszy
-Chodzi mi o to, że
musimy coś ustalić... Czy w ogóle jest jakieś „my”?- spytałem
nie owijając w bawełnę oczekując równie prostej i treściwej
odpowiedzi.
-Tak, oczywiście-
odpowiedział automatycznie nawet nie zastanawiając się nad tym-
Znaczy, myślę, że tak..?- dodał jakby w obawie, że uważam
inaczej, zupełnie niepotrzebnie...
-Po prostu chcę,
żeby wszystko między nami było jasne skoro jesteśmy... parą-
mimowolnie uśmiechnąłem się delikatnie wciąż nie do końca
dowierzając we własne szczęście...- Czego ty się boisz?-
spytałem po prostu, bez żadnego żalu czy złości. Podniosłem
wzrok licząc na chociażby jedno spojrzenie, w którym znajdę jakąś
odpowiedź. Ale Matthias siedział wciąż milcząc ze wzrokiem
utkwionym gdzieś w podłodze.
-Może tego
wszystkiego jest za dużo, może nie jestem w stanie tego udźwignąć?-
w końcu spojrzał mi prosto w oczy
-Więc chcesz z
tego... zrezygnować?- zapytałem drżącym głosem nie wiedząc jak
to ująć w słowa
-Nie, za żadne
skarby. To.. to co teraz czuję... twoja obecność... sprawia, że
czuję się szczęśliwy. Ale... Nie do końca umiem się z tym
pogodzić... z tym, co czuję- dokończył, a ja już doskonale
wiedziałem co było przyczyną tych dziwnych zachowań. Nie mogłem
pojąć, dlaczego nie domyśliłem się tego wcześniej? Dlaczego na
to nie wpadłem?
-Wiem jak się
czujesz... Każdy z nas kiedyś przez to przechodził. Ja nie mogę
ci obiecać, że to będzie łatwe i przyjemne... Ale obiecuję, że
zawsze będę cię wspierał i zawsze możesz na mnie polegać. Nie
ważne czy to błahostka, czy nie, ja zawsze jestem przy Tobie.
Zawsze- powtórzyłem podkreślając ostatnie słowo
-Tylko ja sam nie
wiem, co mam robić. Z jednej strony chcę być z Tobą, bez przerwy
całować, czuć twoją obecność obok, a z drugiej... Z drugiej nie
wiem... Nie jestem pewien czy to, czy to ma jakiś sens... Jezu,
przepraszam, nie powinienem był Ci tego mówić... Przepraszam
-Nie przepraszaj
mnie Matt. Przecież ja doskonale znam to uczucie. Wiem jak bardzo
jest to ciężkie, ale... Ale musisz zrozumieć i zaakceptować
samego siebie. Każdy poczuł to na własnej skórze, więc niezbyt
wiem czy mogę ci jakoś pomóc.... Musisz po prostu odpowiedzieć
sobie na pytanie czego tak naprawdę, w głębi duszy, chcesz...
-Ciebie- wyszeptał
cicho w odpowiedzi przybliżając swoją twarz i całując mnie
subtelnie, a ja wiedziałem, że to jest dopiero początek czego
wyjątkowego...
My heart's against your chest (Moje serce naprzeciw Twojej piersi)
Your lips pressed to my neck (Twoje usta przyciśnięte do mojej szyi)
I'm falling for your eyes (Zakochuję się w Twoich oczach)
I'm falling for your eyes (Zakochuję się w Twoich oczach)
But they don't know me yet (Ale one mnie jeszcze nie znają)
And with this feeling I'll forget, I'm in love now (I z tym uczuciem zapomnę, jestem teraz zakochany)
Kiss me like you wanna be loved (Pocałuj mnie tak jakbyś chciał być kochany)
You wanna be loved (Chciał być kochany)
You wanna be loved (Chciał być kochany)
This feels like falling in love (Wydaje mi się, że zakochujemy się)
Falling in love (Zakochujemy się)
We're falling in love... (Zakochujemy się w sobie...)
And with this feeling I'll forget, I'm in love now (I z tym uczuciem zapomnę, jestem teraz zakochany)
Kiss me like you wanna be loved (Pocałuj mnie tak jakbyś chciał być kochany)
You wanna be loved (Chciał być kochany)
You wanna be loved (Chciał być kochany)
This feels like falling in love (Wydaje mi się, że zakochujemy się)
Falling in love (Zakochujemy się)
We're falling in love... (Zakochujemy się w sobie...)
Obudziłem się w
środku nocy. Próbowałem jakoś zasnąć wiercąc się nieustanne z
boku na bok. Miałem wrażenie, jakby to dziwne przeczucie, siedzące
gdzieś we mnie nie pozwalało mi na sen. Niepewnie wstałem z łóżka,
cichymi krokami wychodząc z pokoju. Usłyszałem trzask w kuchni.
Najdyskretniej, jak tylko się dało, podszedłem bliżej ściany
szybko zapalając światło.
Zdziwiłem się
widząc, że ani w salonie, ani w kuchni nic nie ma. Zrobiłem krok
na przód, aby to sprawdzić, ale wtedy poczułem, że brnę w coś
mokrego i lepkiego. Nerwowo spojrzałem w dół i wtedy... Poderwałem
się przerażony z krzykiem panicznie rozglądając się dookoła.
Byłem w swoim pokoju, w swoim łóżku, a na podłodze jest jedynie
dywan...
-To tylko sen, tylko
sen- powtarzałem jak w amoku zupełnie jakbym chciał przekonać do
tego samego siebie. Cały drżałem, serce biło mi jak oszalałe, a
ja nie mogłem złapać tchu. To, co przed chwilą zobaczyłem było
najokropniejszym snem, jaki kiedykolwiek w swoim życiu miałem...
-Wszystko w
porządku?- dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że swoimi głośnymi
krzykami obudziłem Matthiasa. Ten podszedł siadając na łóżku
obok mnie.
W sypialni panowała
ciemność i jedynie mała lampka nocna nieco rozświetlając czerń
pozwalała dojrzeć jego twarz. Spojrzał na mnie troskliwym wzrokiem
i przyłożył rękę do policzka, powodując dreszcze.
-Miałem okropny
sen...- powiedziałem nie chcąc się zagłębiać w szczegóły.
Matt najwyraźniej bez słów zrozumiał, o co mi chodziło, bo nie
pytał już o nic więcej- Obiecaj mi.... Obiecaj, że nigdy mnie nie
zostawisz...
-Tom, oczywiście-
delikatnie się pochylił i musnął moje usta- Jest już środek
nocy, idź spać...- dodał głaskając mnie po głowie, po czym
pocałował mnie jeszcze raz i wstał udając się w stronę drzwi.
-Matt- zawołałem
niepewnie, na co ten odwrócił się w moją stronę oparty o framugę
drzwi- Czy mógłbyś... Mógłbyś ze mną dzisiaj zostać? Nie chcę
być sam...- dodałem, ale nie musiałem tego robić, gdyż zanim
skończyłem zdanie Matthias już leżał obok mnie.
Bez słowa wtuliłem
się w niego. Właśnie tego mi było trzeba. Jego blisko mnie
dającego mi poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, że jutrzejszy
dzień będzie lepszy od dzisiejszego.
-Dlaczego ja?-
spojrzałem na niego zdziwiony nie mając bladego pojęcia, o czym
mówi- Dlaczego ze wszystkich facetów na Ziemi wybrałeś akurat
mnie? Najmniej pewnego, najmniej odważnego?
W czym ja jestem
lepszy od nich wszystkich? Dlaczego właśnie ja?- ponowił pytanie
spoglądając na mnie, uśmiechnąłem się delikatnie dobrze znając
odpowiedź na te pytanie
-Bo kocham cię. Z
pośród tych wszystkich ludzi na świecie kocham właśnie ciebie. I
tylko ciebie- bez chwili zawahania przylgnąłem do niego całym
ciałem całując namiętnie.
Tak bardzo byłem
wdzięczny, że bez słowa położył się obok mnie pozwalając,
abym wtulił się w niego. Nie zadawał żadnych pytań, nie sprawiał
wrażenia niezdecydowanego. Po prostu nie wahając się ani sekundy
przyszedł. A to chyba o czymś świadczy..?
Może nasze początki
nie były idealne jak na zakochaną parę, ale... Przecież
ważniejsze od tego jak zaczynasz, jest to jak kończysz, prawda? A
ja wróżyłem nam szczęśliwe zakończenie. Nie bez kłopotów, nie
bez kłótni, nie bez codziennych sprzeczek o bzdury, ale szczęśliwe.
I wtedy naprawdę byłem o tym przekonany...
-Dobranoc, kochanie-
wyszeptał po raz kolejny składając na moich ustach subtelny
pocałunek, a ja zaskoczony z początku nawet nie zwróciłem uwagi
na to, jak mnie nazwał.
-Dobranoc-
powiedziałem ledwo słyszalnie uśmiechając się i wtuliłem się w
jego klatkę piersiową po raz kolejny szepcąc te dwa,
najpiękniejsze na świecie słowa. Miałem go wtedy obok siebie
bliżej niż kiedykolwiek wcześniej i napawałem się tą chwilą
jak tylko mogłem. Przymknąłem oczy odpływając myślami gdzieś
to idealnej krainy, gdzie liczymy się tylko my. Gdzie nikt nas nie
obraża, nie wyzywa, nie wyśmiewa się z nas. Gdzie nikt nie oskarża
nas o wynaturzenie, o deprawowanie dzieci i młodzieży, o zniewagę
boską.
Gdzie ludzi się
ocenia po ich charakterze i dobroci, a nie po tym, kogo kochają.
Gdzie nie musisz się przyznawać do swojej orientacji, bo ludzie
nikogo nie dzielą na „lepszych i gorszych”. Gdzie wszyscy mamy
równe prawa wobec siebie i gdzie wszyscy żyjemy w pokoju i
harmonii, bez wojen, bez przemocy, bez smutku...
Tam, gdzie wszyscy
są wolni i szczęśliwi...
Znowu mnie powaliłaś swoim rozdziałem i rozstroiłaś emocjonalnie .Końcówka jest genialna ,też chciałabym znaleźć się w tej krainie było by naprawdę cudnie świat bez dyskryminacji ,bez oceniania ,bez wojen i smutku było by cudnie naprawdę anielsko .Już się pewnie przyzwyczaiłaś do tego ,że doprowadzasz mnie do płaczu i śmiechu w jednym rozdziale co jest niesamowite. Nie rozumiem jak można tak operować emocjami ,że wywołuje się takie reakcje u czytelnika ( w tym przypadku mnie ). Mam nadzieję ,że wszystko się jakoś tam szczęśliwie zakończy wiem ,że do zakończenia jeszcze trochę czasu.Już ci to pisałam twój blog+ niektóre piosenki Bowie'go wywołują u mnie jeszcze większe rozstrojenie emocjonalne niż zwykle chyba nie powinnam go słuchać czytając twoje rozdziały chyba tak następnym razem zrobię .Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Życzę ci dużo weny i przesyłam całusy z Łodzi.
OdpowiedzUsuńDZIĘKUJĘ!!!!!
OdpowiedzUsuńdziękuję za to, że w tak piękny i niebanalny sposób pokazujesz,że miłość gejów niczym nie różni się od innej!
CUDOWNE opowiadanie, a talent masz NA PRAWDĘ ogromny!
16 lat?! I taka dojrzałość?
Eh, nic tylko pozazdrościć!
CUDO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Super!Super i jeszcze raz super. Uwielbiam czytać tego bloga te emocje te namiętności to powinno być lekturą przynajmniej ktoś by ją przeczytał. :)
OdpowiedzUsuń