środa, 15 października 2014
Rozdział dziewiąty
Nienawidziłem siebie. Z całych sił nienawidziłem się za to, że mogłem dać się tak nabrać. Andreas potraktował mnie jak zwykłą zabawkę. Podczas gdy on świetnie się bawił robiąc ze mnie kompletnego idiotę, ja prawie naprawdę się w nim zakochałem. I chociaż żadne wypowiedziane przeze mnie ,,kocham cię” nie miało tak ogromnego znaczenia jak mieć powinno, to jednak mimo wszystko coś dla mnie znaczyło, nie mówiłem tego bez powodu…
Chciałem tylko być szczęśliwy. Chciałem chociaż raz w życiu poczuć jak smakuje miłość. Kochałem mocno, w zamian oczekując jedynie tego samego. I co dostałem..?
Abriste una ventana despertando una ilusión (Otworzyłeś okno, budząc złudzenia)Cegando por completo mi razón(Całkowicie oślepiając mój rozum)
Mantuve la esperanza conociendo tu interior(Trzymałem się nadziei, poznając twoje wnętrze)
Sintiendo tan ajeno tu calor (Czując tak obce twoje ciepło)Probé de la manzana por amor (Spróbowałem jabłka miłości)
Quiero ya no amarte y enterrar este dolor(Chcę już cię nie kochać i pogrzebać ten ból)
Quiero que mi corazón te olvide (Chcę, by moje serce o tobie zapomniało)
No ser como tú, quiero ser yo la fuerte (Nie być jak ty, chcę być silny)
Solo te he pedido a cambio tu sinceridad(W zamian prosiłem cię tylko o szczerość)
Quiero que el amor al fin conteste (Chcę, by miłość wreszcie odpowiedziała)
¿Por qué siempre soy yo la de la mala suerte?( Dlaczego to zawsze ja jestem tym nieszczęśliwym?)
Vienes, me acaricias y te marchas con el sol(Przychodzisz, dotykasz mnie i odchodzisz wraz ze słońcem)
Me duele solo ser tu diversión, no(Boli mnie bycie tylko twoją rozrywką, nie)
Dices que me amas, que no hay nadie como yo (Mówisz, że mnie kochasz, że nie ma nikogo takiego jak ja)
Que soy la dueña de tu corazón(Że jestem właścicielem twojego serca)
Pero alguien más está en tu habitación(Ale ktoś inny jest w twoim pokoju)
Quiero ya no amarte y enterrar este dolor(Chcę już cię nie kochać i pogrzebać ten ból)
Quiero que mi corazón te olvide (Chcę, by moje serce o tobie zapomniało)
No ser como tú, quiero ser yo la fuerte (Nie być jak ty, chcę być silny)
Solo te he pedido a cambio tu sinceridad(W zamian prosiłem cię tylko o szczerość)
Quiero que el amor al fin conteste (Chcę, by miłość wreszcie odpowiedziała)
¿Por qué siempre soy yo la de la mala suerte?( Dlaczego to zawsze ja jestem tym nieszczęśliwym?)
No, no pasa nada si el amor no es perfecto(Nie, nic się nie dzieje, jeśli miłość nie jest idealna)
Siempre y cuando sea honesto(Ale za to zawsze będzie uczciwa)
Y no, ya para que pedir perdón, no es correcto (I nie, po co już prosić o wybaczenie, to niewłaściwe)
No puedo compartir lo que no se me dio (Nie mogę dzielić tego, czego mi nie dano)
No soy la dueña de tu corazón (Nie jestem właścicielem twojego serca)Yo soy quien sobra en esta habitación, no(Jestem kimś zbytecznym w tym pokoju, nie)
Quiero ya no amarte y enterrar este dolor(Chcę już cię nie kochać i pogrzebać ten ból)
Quiero que mi corazón te olvide (Chcę, by moje serce o tobie zapomniało)
No ser como tú, quiero ser yo la fuerte (Nie być jak ty, chcę być silny)
Solo te he pedido a cambio tu sinceridad(W zamian prosiłem cię tylko o szczerość)
Quiero que el amor al fin conteste (Chcę, by miłość wreszcie odpowiedziała)
¿Por qué siempre soy yo la de la mala suerte?( Dlaczego to zawsze ja jestem tym nieszczęśliwym?)
Dlaczego moje życie musi zawsze przypominać operę mydlaną? Dlaczego wszyscy mnie ranią?
Dlaczego nie potrafię się nie angażować? Nie przejmować? Nie przeżywać? Nie płakać jak małe dziecko?
Dlaczego jestem taki naiwny? Dlaczego wierzę we wszystko, co mi mówią nie przejmując się wcale, że brzmi to czasami wręcz nierealnie?
Siedziałem ze wzrokiem utkwionym w martwy punkt. Nie miałem pojęcia co się dzieje wokół, która godzina ani jaka jest pogoda za oknem. Równie dobrze mogłaby wybuchnąć bomba przed moim domem, a ja i tak bym tego nie usłyszał.
Czułem się jakbym szybował tysiąc metrów nad niebem, a nagle ktoś brutalnie odciął mi skrzydła zrzucając wprost do kałuży melancholii. A ta ogarniała mnie coraz bardziej. Z czasem pojawiały się czarne myśli, a ja nie potrafiłem ich od siebie odpędzić. Zawsze wracały w najmniej odpowiednim momencie, a ja już nie miałem sił. Poddawałem się. Za każdym razem...
Powoli to wszystko zaczynało mnie przerastać. Czas mijał, a ja stawałem się coraz bardziej bierny. Miałem wrażenie jakbym tracił kontrolę nad sobą samym.
Chciałem, żeby to wszystko się już skończyło. Raz na zawsze. Pragnąłem tylko znaleźć się tam, gdzie nie czułbym już tego bólu i cierpienia. Tam, gdzie wszystkie troski i zmartwienia znikną. Znikną na zawsze.
Nawet nie wiem kiedy i jak znalazłem się w kuchni. Chociaż resztki rozsądku podpowiadały mi, abym zawrócił stamtąd jak najszybciej, to było we mnie coś silniejszego od tego. Coś, co mną kierowało nie pytając czy robi dobrze, czy źle...
To nie było żadne rozwiązanie, wiem. To jedynie tchórzowska ucieczka. Egoistyczna , tchórzowska ucieczka desperata, który nie wie, co ma zrobić.
Trzęsącymi się rękoma wyciągnąłem największy nóż z szuflady. Jeden ruch. Tylko jeden ruch i będzie po wszystkim.
Wziąłem głęboki wdech czując jak po policzkach spływają mi łzy. Wyciągnąłem telefon, przez chwilę wahając się czy dzwonić do rodziców. Ale nie miałem na tyle odwagi. Stchórzyłem, po raz kolejny stchórzyłem...
Przyłożyłem lodowate ostrze do skóry naciskając lekko. Zobaczyłem pierwsze krople krwi i przestraszony oderwałem nóż od ręki. Rozpłakałem się jeszcze mocniej. Miałem za mało chęci, aby żyć, za mało odwagi aby umrzeć...Nawet gdybym chciał to zrobić, to i tak nie potrafiłem. Nie byłem w stanie Spanikowałem...
-Boże, Tom!- usłyszałem za sobą krzyk Matthiasa. Niedbale rzucił torby na podłogę kompletnie ignorując dźwięk tłuczonego szkła. Padł na kafelki jak najszybciej wyrywając mi nóż z ręki raniąc się przy tym. Szybko obejrzał mój nadgarstek, ale widząc tylko niewielką ranę przyciągnął do siebie mocno- Coś ty chciał zrobić..?- wyszeptał cicho łamiącym się głosem, a ja dopiero teraz zorientowałem się, że płacze... Miałem wyrzuty sumienia, że aż tak go wystraszyłem. Dopiero teraz zorientowałem się co tak naprawdę próbowałem zrobić... A przecież wcale tego nie chciałem, nie chciałem aby ktoś przeze mnie płakał... A zwłaszcza on.
Rozpłakałem się jeszcze bardziej, gdy ten zapytał „Dlaczego?” a ja po prostu nie potrafiłem mu na to odpowiedzieć... Wtuliłem się w jego bluzę jakby chcąc się schować. Było mi wstyd. Okropnie wstyd.
-Tom... popatrz na mnie- prosił, powoli podniosłem na niego wzrok- Tom... Obiecaj mi że nigdy, przenigdy już tak nie zrobisz... Obiecaj-powtarzał jak w amoku z drżącym głosem i oczami pełnymi łez, a ja powiedziałem coś, czego natychmiast pożałowałem...
-Już nie udawaj, że aż tak bardzo się mną przejmujesz. Nikt się mną nie przejmuje...
-Przestań do jasnej cholery pierdolić głupstwa! Czy ty jesteś ślepy?! Nie widzisz, że staram się tobie pomóc jak mogę?! Nie widzisz, że staję na rzęsach, żebyś ty chociaż przez chwilę się uśmiechnął?!- poderwał się krzycząc, a ja nie mogłem się mu dziwić. To, co powiedziałem było podłe i egoistyczne. I zabolało go. Bardzo zabolało...- Nie widzisz, że się o ciebie troszczę? Nie widzisz..?- dodał cicho tonem przepełnionym bólem, a ja miałem ochotę zapaść się od ziemię...
I w tamtej chwili zrobiłem coś, czego chyba sam bym się nie spodziewał. Kompletnie nie mam pojęcia co ja wtedy sobie myślałem… Po prostu wstałem, zrobiłem ten jeden krok dzielący nas od siebie i wpiłem się w usta Matta. Nie trwało to długo, może 5 sekund, ale ja miałem wrażenie jakby na chwilę cały świat zatrzymał się i zakręcił w drugą stronę. Gdy tylko zorientowałem się, co ja najlepszego zrobiłem odskoczyłem od niego przerażony. Byłem potwornie zawstydzony tym, co przed chwilą zaszło i tym, że za żadne skarby nie potrafiłem się powstrzymać. Z jednej strony nie miałem pojęcia dlaczego to zrobiłem, lecz jednak podświadomie czułem, że było coś co mnie do tego podkusiło. A może częściowo było to poczucie winy..?
Nerwowo spuściłem wzrok i próbowałem jeszcze jakoś to naprawić…
-Przepraszam, ja...- zacząłem spoglądając niepewnie na Matthiasa, a ten, nie dając mi nawet dokończyć przyciągnął do siebie przerywając mój żałosny monolog czułym pocałunkiem...
Wszystko w moim brzuchu wywracało się zupełnie tak, jakby był to bęben pralki nastawionej na najwyższe obroty. Nie jestem nawet w stanie opisać tego, co w tej chwili przeżywałem. Miękkie i słodkie usta Matta wprawiały mnie w obłęd, a jego ciepłe ręce błądzące po moich plecach powodowały przyjemne dreszcze. Jednak w pewnym momencie oderwał się ode mnie niespodziewanie i pospiesznie odszedł. Usłyszałem tylko trzaśnięcie drzwiami i drgnąłem czując, że powinienem za nim pobiec, jakoś to wyjaśnić, zapytać się czemu odwzajemnił mój pocałunek...
Ale tego nie zrobiłem. Nie zrobiłem, bo tak naprawdę sam nie wiedziałem czemu to ja go pocałowałem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Robisz mi to znów po raz kolejny się rozpłakałam płakałam razem z
OdpowiedzUsuńTomem .Jeszcze ta piosenka .Naprawdę masz talent ,potrafisz idealnie oddać emocje nie wiem jak inni ,ale ja rozkładam się prawie na każdym rozdziale .Teraz siedzę i beczę jak głupia bo to jest tak cholernie dobre .Nie wiem czego zazdroszczę ci bardziej czy umiejętności oddania uczuć czy talentu i łatwości pisania .Ktoś napisał kiedyś ,że to powinno być lekturą w szkołach zgadzam się z tą osobą.Tu idealnie czuje się emocje przeżywa się historię razem z bohaterem.Mam nadzieję szczere zaufanie,że takich historii będzie więcej.Ty powinnaś pisać ,może powinnaś napisać kiedyś książkę? Ja tam z chęcią bym ją przeczytała.Twoje opowiadanie zajęło kolejną część mojego serca dokładnie tą obok Conchity i dziękuje ci za to . Nie napisałam tego wcześniej ,ale masz genialne wyczucie co do piosenek ,dodawaj je do każdego rozdziału dodaje im to jakiegoś takiego klimatu stają się magiczne dzięki temu. To opowiadanie stało się moim ulubionym jak już pisałam wcześniej i żyję tylko czekaniem do następnego rozdziału który mam nadzieję będzie już wkrótce i mam nadzieję ,że z odpowiednią piosenką.
Boże, kobieto!!!
OdpowiedzUsuńTo było... cudne, wspaniałe,kipiące emocjami, wzruszające i..
No brak słów po prostu <3
Zgodzę się w 100% z Ironic Dreams- jesteś po prostu genialna <3
Co tu dodać? Jestem w takiej rozsypce, że nawet nie wiem co pisać... Czuję się jakbym to ja przed chwilą chciała się zabić... Dzięki tobie tak się w to wczuwam, przeżywam wszystko zupełnie tak jakbym to była ja, cudowne ♥
Hm, czekam na dalszy rozwój wydarzeń :)
PS Pomysł piosenek naprawdę świetny, zwłaszcza jeśli będą one oddawały tematykę tak cudownie jak te dwie z poprzednich rozdziałów :)
PS 2 Oficjalnie przyznaję, że dzięki Tobie zakochałam się w Conchicie ♥
Amen.
Mnóstwo buziaków i worka weny!
Paulina :*
Ja . . .
OdpowiedzUsuńNie mam bladego pojęcia, co napisać.
Zaskoczyłaś mnie- to za mało powiedziane. DUŻO ZA MAŁO POWIEDZIANE!
To było....
cudne, wspaniałe, wzruszające...
Dramaturgia była tak pięknie oddana, że na serio miałam wrażenie jakbym tam była, jakbym była bezpośrednim świadkiem...
No Boże, siedzę i ryczę jak nienormalna!
Tak pięknie poruszyłaś tak ciężki temat, a wiem, że dla ciebie nie było to łatwe...
Ale poradziłaś sobie cudownie, 100% profesjonalizmu!
Kurczę, a ta piosenka- ISTNE CUDO!
Nawet pomimo tej pani śpiewającej idealnie oddawała nastrój... W sumie po samym jej wysłuchaniu chciałoby mi się płakać a co dopiero w połączeniu z Twoim opowiadaniem! (i to jeszcze JAKIM!)
WIEDZIAŁAM! No po prostu ja wiedziałam, że do tego dojdzie :D
Dobra- nie wiedziałam, ale miałam cichą nadzieję w sercu ♥
Ale dobra, nie zapędzam się, bo widzę, że nie wszystko od razu musi być takie łatwe szybkie i przyjemne :D
Zresztą, to by było za banalne na Twój poziom umiejętności ♥