Tak bardzo cieszyłem
się, że Matthias w końcu w pełni się przede mną otworzył i
wyznał, co mu leży na sercu. Myślę, że oboje bardzo
potrzebowaliśmy tej rozmowy, aby móc zrozumieć siebie nawzajem. To
już nie jest jakiś tam związek bez zobowiązań, ale coś o wiele
bardziej poważniejszego. I oboje doskonale zdawaliśmy sobie z tego
sprawę.
Mieszkamy razem,
pracujemy razem, żyjemy razem i sypiamy razem, w każdym tego słowa
znaczeniu. . . Nie powinniśmy niczego przed sobą ukrywać i o
wszystkim mówić sobie wprost. Jeśli coś nam się nie podoba albo
jest nam z czymś źle powinniśmy bez nawet chwili zawahania
powiedzieć o tym głośno. Czyż nie na tym polega zaufanie i
szczerość w związku?
Rozmowa z Matthiasem
uświadomiła mi bardzo wiele rzeczy. Naturalnie pojawił się temat
mojego nieszczęsnego pocałunku z Andreasem bo tego incydentu nie
można tak po prostu zostawić bez żadnego komentarza. Tak bardzo
bałem się, że Matt nie do końca potrafić mi już zaufać i wciąż
czuje się zraniony i zawiedziony. Bo przecież to ja o niego
walczyłem, to ja zapewniałem go o swojej miłości i to ja
powinienem na każdym kroku udowadniać mu, że żadne moje słowo
nie było kłamstwem. A co ja zrobiłem? Coś dokładnie odwrotnego.
Ale Matthias gdy
powiedziałem mu o swoich obawach wydał się bardzo zdziwiony.
Wyjaśnił mi, że zabolał go widok Andreasa całującego mnie, ale
nie dlatego, że poczuł się zdradzony, tylko dlatego, że poczuł
jakby się czuł gdyby mnie stracił. Uświadomił sobie, że to, co
do mnie czuje jest nawet silniejsze niż sam przypuszczał i nie
mógłby mnie zostawić choćbym nie wiem jak go zranił. Za bardzo
mnie kochał, żeby ze mnie zrezygnować. . . Ja też nie chciałem
go stracić.
Ale ostatnie
tygodnie były naprawdę ciężkie. Wyjazd do Kopenhagi zbliżał się
ogromnymi krokami a mnie zaczynały dopadać coraz większe
wątpliwości. Czy poradzę sobie z tym wszystkim?
Tak bardzo
chciałbym, żeby wszystko dobrze się potoczyło. Nie chciałem
przynieść wstydu trzeci rok z rzędu nie zapewniając Austrii
awansu do finału. Nie chciałem zawieść tych wszystkich, którzy
we mnie wierzyli i nie chciałem też dać powodu do triumfu tym,
którzy z góry skazywali mnie na porażkę. I wszystko czego
potrzebowałem to dobra piosenka, która pomoże mi to wszystko
osiągnąć. . .
-Matt, gdzieś ty
był, zaczynałem się już martwić. . .- powiedziałem próbując
jakoś spojrzeć w jego oczy.
-Przecież mówiłem
ci, że muszę coś załatwić. Ale pewnie nawet tego nie pamiętasz.
. .
Miał rację. Miał
cholerną rację. Przez ostatnie tygodnie nawet nie miałem dla niego w ogóle czasu. Przychodziłem zmęczony nie mając siły na rozmowę, a co dopiero na jakieś czułości. Ja. . . Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz ze sobą spaliśmy. Jezu, jak ja mogłem go tak zaniedbać?
-Przepraszam Matt,
ja... - gwałtownie poderwałem się z kanapy po chwili, a wszystko
wokół zawirowało i nagle stało się czarne. . .
-. . . Wszystko w
porządku, tylko po prostu musi odpocząć . . Spokojnie, zostanę z
nim. . . Dobrze, jakby coś dam znać. . . Tak. . . Dzięki wielkie-
odłożył telefon na szafkę odwracając się w moją stronę- O,
moja śpiąca królewna się obudziła- uśmiechnął się delikatnie
siadając na łóżku obok mnie i delikatnie całując. Miałem
wrażenie jakbym spał całą wieczność. Tak bardzo stęskniłem
się za jego ustami. ..
-Z kim. . . z kim
rozmawiałeś?
-Dzwoniłem do Rene
powiedzieć, że przez najbliższe kilka dni zostajesz ze mną w
domu.
-Dramatyzujesz, nic
mi nie jest. . .
-Nic ci nie jest?
Tom, straciłeś przytomność na prawie pół godziny, wiesz jak
mnie przestraszyłeś? Ja tu od zmysłów odchodziłem. .
.-spojrzałem na jego bladą twarz zdając sobie sprawę, że
naprawdę napędziłem mu strachu. Widząc jego troskę i lęk w
oczach ogarnęło mnie poczucie winy. Nie chciałem go martwić. . .-
Na szczęście już nie masz takiej gorączki. . .- dodał
przykładając zimną dłoń do mojego czoła- Byłeś cały
rozpalony i niestety tym razem chyba nie dzięki mnie- uśmiechnął
się głaszcząc mnie po policzku a ja delikatnie podniosłem głowę
całując go mając wrażenie jakby wszystkie dotychczasowe
dolegliwości zniknęły w mgnieniu oka. Poczułem -Dobra, starczy
tego dobrego. Przecież ty się musisz położyć, odpoczywać, zjeść
czy coś. . .- dukał sam nie do końca przekonany o tym, co mówi.
-Yhym- wymruczałem
kompletnie ignorując to, co mówi ponownie przyciągając go do
siebie na łóżko wciąż nieco rozdartego między poczuciem
obowiązku opieki nade mną, a pobudzającą zmysły wizją
alternatywnego spędzenia tej nocy. Jednak to drugie chyba było
silniejsze. . .
Obudził mnie dźwięk
dzwonka do drzwi, a ja nawet nie drgnąłem licząc, że ten ktoś
zaraz sobie stąd pójdzie. Ale za chwilę zaczął pukać. . .
-Maaaatt, no idź
otwórz te cholerne drzwi. . . Może to Rene. . .
-Nie, spokojnie, to
pewnie twoja mama- wymruczał nawet nie podnosząc głowy z poduszki
-Moja mama?-
spytałem z przerażeniem, a Matthias natychmiast się dobudził.
-O cholera!- zerwał
się z łóżka zaplątując się w kołdrę i z hukiem lądując na
dywanie. Przeklął pod nosem po chwili wstając i zaczął się
nerwowo rozglądać po pokoju. Ponownie usłyszeliśmy dzwonek do
drzwi. Wstałem nerwowo zakładając na siebie pidżamy.
-No błagam idź, bo
zaraz coś zacznie podejrzewać! . . . Matt!-krzyknąłem, gdy ten
prawie wybiegł z pokoju.- Weź się na miłość boską ubierz!-
rzuciłem mu leżący tuż obok szlafrok.
-Boże, a co ja mam
jej powiedzieć?
-Nie mam pojęcia,
wymyśl coś! Byle szybko!
Matt pobiegł na
korytarz, a ja szybko wślizgnąłem się z powrotem do łóżka
chcąc zachować pozory bycia chorym. Wolałem sobie nawet nie
wyobrażać co by było gdyby drzwi nie były zamknięte i moja matka
weszła tutaj i nas tak zobaczyła razem w łóżku. . .
Usłyszałem jak
wchodzi do środka i wita się z Mattem.
-Wybacz, że
otwieram w takim stanie, ale właśnie brałem prysznic i. . .
-Prysznic o
trzynastej?- spytała spoglądając na niego z delikatnym uśmiechem
wchodząc do pokoju. Podeszła do mnie całując w policzek, a ja
zaśmiałem się cicho z miny Matthiasa.
-Tak jakoś wyszło,
że musieliśmy trochę odespać noc i. . .
-Tak, sen to właśnie
to, czego potrzebowaliśmy!- rzuciłem starając się jeszcze jakoś
uratować całą tą beznadziejną sytuację w jakiej się
znaleźliśmy.
- Wiecie jacy wy
uroczy jesteście jak tak się rumienicie?- zaśmiała się
spoglądając na nas obojga- I nie musicie się mi z niczego
tłumaczyć przecież jesteście dorośli i możecie robić, co . .
Jeju, ale mam nadzieję, że Wam nie przerwałam?
-Nie, nie. Skądże,
nie- szybko zaprzeczyliśmy zgodnie, a ta tylko zaśmiała się pod
nosem.
-Uff. To wy się
tutaj jeszcze chwilę sobą nacieszcie, a ja pójdę Wam coś
ugotować moje biedaki, bo na pewno jesteście bardzo głodni po
takiej. . . nocy.
Zaśmiała się
ponownie z naszych min i rumieńców na twarzy zamykając za sobą
drzwi.
-Twoja mama zawsze
jest taka. . . wyluzowana?
-Wiesz, chyba tak.
Ale, że aż TAK to nie wiedziałem!
Spojrzałem na
niego, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Tom, na miłość
boską, zdejmijże te słuchawki, zostaw już tego laptopa i chodź
do łóżka.
-Matthiasie, ja
wiem, że tobie to tylko jedno w głowie, ale ja mam tutaj ważniejsze
rzeczy do robienia. . .
-Wiesz. . . ja wiem,
że twoja mama jest spooooko, ale jest tuż za ścianą więc nie
wiem czy chciałaby słu. . .
-Zzzamknij się,
no!- przerwałem mu w połowie nie chcąc nawet wiedzieć, co mu
chodziło po głowie. Ten zaśmiał się siadając obok na łóżku.
Już miałem wyłączać, ale zobaczyłem, że mam nowego maila. . .
-Tom. . . Tom, coś
się stało? - spytał zdezorientowany widząc jak po moich
policzkach spływają łzy. Siedziałem czując jak drżą mi ręce i
serce szybko bije. Tego się po prostu nie da opisać słowami. . .
-Ja. . . Ja nawet
nie wiem co powiedzieć na to. . .
Odłączyłem
słuchawki puszczając od początku i pokazując mu tekst. Patrzyłem na niego obserwując jego reakcję. . .
Waking in the rubble
Walking over glass
Neighbors say we’re trouble
Well that time has passed
Peering from the mirror
No, that isn’t me
Stranger getting nearer
Who can this person be?
You wouldnt know me at all
Today
From the fading light I fly
Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you're my flame
Go about your business
Act as if you’re free
Noone could have witnessed
What you did to me
Cause you wouldn’t know me today
And you have got to see
To believe
From the fading light I fly
Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
I rise up to the sky
You threw me down but
I'm gonna fly
And rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you’re my flame . . .
Walking over glass
Neighbors say we’re trouble
Well that time has passed
Peering from the mirror
No, that isn’t me
Stranger getting nearer
Who can this person be?
You wouldnt know me at all
Today
From the fading light I fly
Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you're my flame
Go about your business
Act as if you’re free
Noone could have witnessed
What you did to me
Cause you wouldn’t know me today
And you have got to see
To believe
From the fading light I fly
Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
I rise up to the sky
You threw me down but
I'm gonna fly
And rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you’re my flame . . .
-Boże. . . Rene ci
to wysłał?
-Tak. Dostał to
dzisiaj rano i wysłał mi na wypadek jakbym zmienił zdanie. . .
-I . . ?
-I to jest właśnie
to Matthias. To jest właśnie ta piosenka, na którą czekałem całe
życie. To jest to. . .
o mój boże. . .
OdpowiedzUsuńMama Thomasa RZĄDZI!!!!
Haha, o jejku ♥
Rozczuliłaś mnie tym :3
I znowu rozbudziłaś wyobraźnię, hehe ^^
Jaka fajna mama taka wyrozumiała.
OdpowiedzUsuńNo ,ale Tom tak baraszkuje z tym Mattem uhu hu no nieźle ^^
~Julia M
Po raz kolejny bardzo dobrze się czułam czytając twój blog .Ten rozdział jest boski,wspaniały,genialny nie mam już na to słów.Ma jakąś taką pozytywną energię zupełnie jak Conchy. Mama Tomasa jest po prostu genialna.A cały rozdział ma bardzo przyjemną atmosferę i wywołał uśmiech na mojej twarzy siedzę jak nienormalna i się uśmiecham od ucha do ucha.W dodatku instrumentalna wersja Rise Like A Phoenix to cudo.Genialnie to piszesz nie mogę się najbardziej doczekać momentu wygranej na Eurowizji bo wiem ,że opiszesz to magicznie ,cudownie ,bosko i pewnie mogę tak wymieniać do rana. Ale co ja na to poradzę ,że ty po prostu masz talent ,piszesz genialnie, lekkim stylem co bardzo przyjemnie się czyta. Czekam więc nie tylko na rozdział kiedy Conchita wygra Eurowizję ale także na następny bo twoje rozdziały są cudowne!
OdpowiedzUsuńAbsolutnie niesamowity, zabawny rozdział. Brakuję mi słów do wyrażenia swojej radości po jego powtónym przeczytaniu. JEST WSPANIAŁY. Czekam na kolejny z niecierpliwością. <3
OdpowiedzUsuńNarobiłam sobie strasznych zaległości, ale już szybciutko to nadrabiam!
OdpowiedzUsuńRozdział był absolutnie prze prze przeuroooooczy ♥
Widzę, że Tom w cudowny sposób ozdrowiał pod wpływem Matta, heh :D
Scenka po przebudzeniu absolutnie genialna i nie można się nie zgodzić z tym, że matka Toma po prostu RZĄDZI ♥
taka zabawna, wyrozumiała, kochająca....
Cud, miód malina.
A Rise Like A Phoenix w tej wersji mnie po prostu powalił na łopatki do tego stopnia, że prawię ryczę ♥
W cudowny sposób oddałaś uczucia Toma towarzyszące mu gdy pierwszy raz słuchał tą piosenkę, GENIUUUUSZ ♥
No, ale nie rozpisuję się, tylko lecę dalej :*
top article wholesale sex toys,horse dildo,sex chair,dildo,realistic dildo,horse dildo,wolf dildo,realistic dildo,cheap sex toys read this post here
OdpowiedzUsuń