sobota, 29 listopada 2014

Rozdział siedemnasty

Tak bardzo cieszyłem się, że Matthias w końcu w pełni się przede mną otworzył i wyznał, co mu leży na sercu. Myślę, że oboje bardzo potrzebowaliśmy tej rozmowy, aby móc zrozumieć siebie nawzajem. To już nie jest jakiś tam związek bez zobowiązań, ale coś o wiele bardziej poważniejszego. I oboje doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę.
Mieszkamy razem, pracujemy razem, żyjemy razem i sypiamy razem, w każdym tego słowa znaczeniu. . . Nie powinniśmy niczego przed sobą ukrywać i o wszystkim mówić sobie wprost. Jeśli coś nam się nie podoba albo jest nam z czymś źle powinniśmy bez nawet chwili zawahania powiedzieć o tym głośno. Czyż nie na tym polega zaufanie i szczerość w związku?
Rozmowa z Matthiasem uświadomiła mi bardzo wiele rzeczy. Naturalnie pojawił się temat mojego nieszczęsnego pocałunku z Andreasem bo tego incydentu nie można tak po prostu zostawić bez żadnego komentarza. Tak bardzo bałem się, że Matt nie do końca potrafić mi już zaufać i wciąż czuje się zraniony i zawiedziony. Bo przecież to ja o niego walczyłem, to ja zapewniałem go o swojej miłości i to ja powinienem na każdym kroku udowadniać mu, że żadne moje słowo nie było kłamstwem. A co ja zrobiłem? Coś dokładnie odwrotnego.
Ale Matthias gdy powiedziałem mu o swoich obawach wydał się bardzo zdziwiony. Wyjaśnił mi, że zabolał go widok Andreasa całującego mnie, ale nie dlatego, że poczuł się zdradzony, tylko dlatego, że poczuł jakby się czuł gdyby mnie stracił. Uświadomił sobie, że to, co do mnie czuje jest nawet silniejsze niż sam przypuszczał i nie mógłby mnie zostawić choćbym nie wiem jak go zranił. Za bardzo mnie kochał, żeby ze mnie zrezygnować. . . Ja też nie chciałem go stracić.
Ale ostatnie tygodnie były naprawdę ciężkie. Wyjazd do Kopenhagi zbliżał się ogromnymi krokami a mnie zaczynały dopadać coraz większe wątpliwości. Czy poradzę sobie z tym wszystkim?
Tak bardzo chciałbym, żeby wszystko dobrze się potoczyło. Nie chciałem przynieść wstydu trzeci rok z rzędu nie zapewniając Austrii awansu do finału. Nie chciałem zawieść tych wszystkich, którzy we mnie wierzyli i nie chciałem też dać powodu do triumfu tym, którzy z góry skazywali mnie na porażkę. I wszystko czego potrzebowałem to dobra piosenka, która pomoże mi to wszystko osiągnąć. . .
-Matt, gdzieś ty był, zaczynałem się już martwić. . .- powiedziałem próbując jakoś spojrzeć w jego oczy.
-Przecież mówiłem ci, że muszę coś załatwić. Ale pewnie nawet tego nie pamiętasz. . .
Miał rację. Miał cholerną rację. Przez ostatnie tygodnie nawet nie miałem dla niego w ogóle czasu. Przychodziłem zmęczony nie mając siły na rozmowę, a co dopiero na jakieś czułości. Ja. . . Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz ze sobą spaliśmy. Jezu, jak ja mogłem go tak zaniedbać?
 -Przepraszam Matt, ja... - gwałtownie poderwałem się z kanapy po chwili, a wszystko wokół zawirowało i nagle stało się czarne. . .

-. . . Wszystko w porządku, tylko po prostu musi odpocząć . . Spokojnie, zostanę z nim. . . Dobrze, jakby coś dam znać. . . Tak. . . Dzięki wielkie- odłożył telefon na szafkę odwracając się w moją stronę- O, moja śpiąca królewna się obudziła- uśmiechnął się delikatnie siadając na łóżku obok mnie i delikatnie całując. Miałem wrażenie jakbym spał całą wieczność. Tak bardzo stęskniłem się za jego ustami. ..
-Z kim. . . z kim rozmawiałeś?
-Dzwoniłem do Rene powiedzieć, że przez najbliższe kilka dni zostajesz ze mną w domu.
-Dramatyzujesz, nic mi nie jest. . .
-Nic ci nie jest? Tom, straciłeś przytomność na prawie pół godziny, wiesz jak mnie przestraszyłeś? Ja tu od zmysłów odchodziłem. . .-spojrzałem na jego bladą twarz zdając sobie sprawę, że naprawdę napędziłem mu strachu. Widząc jego troskę i lęk w oczach ogarnęło mnie poczucie winy. Nie chciałem go martwić. . .- Na szczęście już nie masz takiej gorączki. . .- dodał przykładając zimną dłoń do mojego czoła- Byłeś cały rozpalony i niestety tym razem chyba nie dzięki mnie- uśmiechnął się głaszcząc mnie po policzku a ja delikatnie podniosłem głowę całując go mając wrażenie jakby wszystkie dotychczasowe dolegliwości zniknęły w mgnieniu oka. Poczułem -Dobra, starczy tego dobrego. Przecież ty się musisz położyć, odpoczywać, zjeść czy coś. . .- dukał sam nie do końca przekonany o tym, co mówi.
-Yhym- wymruczałem kompletnie ignorując to, co mówi ponownie przyciągając go do siebie na łóżko wciąż nieco rozdartego między poczuciem obowiązku opieki nade mną, a pobudzającą zmysły wizją alternatywnego spędzenia tej nocy. Jednak to drugie chyba było silniejsze. . .

Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi, a ja nawet nie drgnąłem licząc, że ten ktoś zaraz sobie stąd pójdzie. Ale za chwilę zaczął pukać. . .
-Maaaatt, no idź otwórz te cholerne drzwi. . . Może to Rene. . .
-Nie, spokojnie, to pewnie twoja mama- wymruczał nawet nie podnosząc głowy z poduszki
-Moja mama?- spytałem z przerażeniem, a Matthias natychmiast się dobudził.
-O cholera!- zerwał się z łóżka zaplątując się w kołdrę i z hukiem lądując na dywanie. Przeklął pod nosem po chwili wstając i zaczął się nerwowo rozglądać po pokoju. Ponownie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Wstałem nerwowo zakładając na siebie pidżamy.
-No błagam idź, bo zaraz coś zacznie podejrzewać! . . . Matt!-krzyknąłem, gdy ten prawie wybiegł z pokoju.- Weź się na miłość boską ubierz!- rzuciłem mu leżący tuż obok szlafrok.
-Boże, a co ja mam jej powiedzieć?
-Nie mam pojęcia, wymyśl coś! Byle szybko!
Matt pobiegł na korytarz, a ja szybko wślizgnąłem się z powrotem do łóżka chcąc zachować pozory bycia chorym. Wolałem sobie nawet nie wyobrażać co by było gdyby drzwi nie były zamknięte i moja matka weszła tutaj i nas tak zobaczyła razem w łóżku. . .
Usłyszałem jak wchodzi do środka i wita się z Mattem.
-Wybacz, że otwieram w takim stanie, ale właśnie brałem prysznic i. . .
-Prysznic o trzynastej?- spytała spoglądając na niego z delikatnym uśmiechem wchodząc do pokoju. Podeszła do mnie całując w policzek, a ja zaśmiałem się cicho z miny Matthiasa.
-Tak jakoś wyszło, że musieliśmy trochę odespać noc i. . .
-Tak, sen to właśnie to, czego potrzebowaliśmy!- rzuciłem starając się jeszcze jakoś uratować całą tą beznadziejną sytuację w jakiej się znaleźliśmy.
- Wiecie jacy wy uroczy jesteście jak tak się rumienicie?- zaśmiała się spoglądając na nas obojga- I nie musicie się mi z niczego tłumaczyć przecież jesteście dorośli i możecie robić, co . . Jeju, ale mam nadzieję, że Wam nie przerwałam?
-Nie, nie. Skądże, nie- szybko zaprzeczyliśmy zgodnie, a ta tylko zaśmiała się pod nosem.
-Uff. To wy się tutaj jeszcze chwilę sobą nacieszcie, a ja pójdę Wam coś ugotować moje biedaki, bo na pewno jesteście bardzo głodni po takiej. . . nocy.
Zaśmiała się ponownie z naszych min i rumieńców na twarzy zamykając za sobą drzwi.
-Twoja mama zawsze jest taka. . . wyluzowana?
-Wiesz, chyba tak. Ale, że aż TAK to nie wiedziałem!
Spojrzałem na niego, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.

-Tom, na miłość boską, zdejmijże te słuchawki, zostaw już tego laptopa i chodź do łóżka.
-Matthiasie, ja wiem, że tobie to tylko jedno w głowie, ale ja mam tutaj ważniejsze rzeczy do robienia. . .
-Wiesz. . . ja wiem, że twoja mama jest spooooko, ale jest tuż za ścianą więc nie wiem czy chciałaby słu. . .
-Zzzamknij się, no!- przerwałem mu w połowie nie chcąc nawet wiedzieć, co mu chodziło po głowie. Ten zaśmiał się siadając obok na łóżku. Już miałem wyłączać, ale zobaczyłem, że mam nowego maila. . .
-Tom. . . Tom, coś się stało? - spytał zdezorientowany widząc jak po moich policzkach spływają łzy. Siedziałem czując jak drżą mi ręce i serce szybko bije. Tego się po prostu nie da opisać słowami. . .
-Ja. . . Ja nawet nie wiem co powiedzieć na to. . .
Odłączyłem słuchawki puszczając od początku i pokazując mu tekst. Patrzyłem na niego obserwując jego reakcję. . .

Waking in the rubble
Walking over glass
Neighbors say we’re trouble
Well that time has passed
Peering from the mirror
No, that isn’t me
Stranger getting nearer
Who can this person be?

You wouldnt know me at all
Today
From the fading light I fly

Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you're my flame

Go about your business
Act as if you’re free
Noone could have witnessed
What you did to me

Cause you wouldn’t know me today
And you have got to see
To believe
From the fading light I fly

Rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn

I rise up to the sky
You threw me down but
I'm gonna fly

And rise like a phoenix
Out of the ashes
Seeking rather than vengeance
Retribution
You were warned
Once I'm transformed
Once I’m reborn
You know I will rise like a phoenix
But you’re my flame . . .


-Boże. . . Rene ci to wysłał?
-Tak. Dostał to dzisiaj rano i wysłał mi na wypadek jakbym zmienił zdanie. . .
-I . . ?
-I to jest właśnie to Matthias. To jest właśnie ta piosenka, na którą czekałem całe życie. To jest to. . .

6 komentarzy:

  1. o mój boże. . .
    Mama Thomasa RZĄDZI!!!!
    Haha, o jejku ♥
    Rozczuliłaś mnie tym :3
    I znowu rozbudziłaś wyobraźnię, hehe ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka fajna mama taka wyrozumiała.
    No ,ale Tom tak baraszkuje z tym Mattem uhu hu no nieźle ^^
    ~Julia M

    OdpowiedzUsuń
  3. Po raz kolejny bardzo dobrze się czułam czytając twój blog .Ten rozdział jest boski,wspaniały,genialny nie mam już na to słów.Ma jakąś taką pozytywną energię zupełnie jak Conchy. Mama Tomasa jest po prostu genialna.A cały rozdział ma bardzo przyjemną atmosferę i wywołał uśmiech na mojej twarzy siedzę jak nienormalna i się uśmiecham od ucha do ucha.W dodatku instrumentalna wersja Rise Like A Phoenix to cudo.Genialnie to piszesz nie mogę się najbardziej doczekać momentu wygranej na Eurowizji bo wiem ,że opiszesz to magicznie ,cudownie ,bosko i pewnie mogę tak wymieniać do rana. Ale co ja na to poradzę ,że ty po prostu masz talent ,piszesz genialnie, lekkim stylem co bardzo przyjemnie się czyta. Czekam więc nie tylko na rozdział kiedy Conchita wygra Eurowizję ale także na następny bo twoje rozdziały są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Absolutnie niesamowity, zabawny rozdział. Brakuję mi słów do wyrażenia swojej radości po jego powtónym przeczytaniu. JEST WSPANIAŁY. Czekam na kolejny z niecierpliwością. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłam sobie strasznych zaległości, ale już szybciutko to nadrabiam!
    Rozdział był absolutnie prze prze przeuroooooczy ♥
    Widzę, że Tom w cudowny sposób ozdrowiał pod wpływem Matta, heh :D
    Scenka po przebudzeniu absolutnie genialna i nie można się nie zgodzić z tym, że matka Toma po prostu RZĄDZI ♥
    taka zabawna, wyrozumiała, kochająca....
    Cud, miód malina.
    A Rise Like A Phoenix w tej wersji mnie po prostu powalił na łopatki do tego stopnia, że prawię ryczę ♥
    W cudowny sposób oddałaś uczucia Toma towarzyszące mu gdy pierwszy raz słuchał tą piosenkę, GENIUUUUSZ ♥
    No, ale nie rozpisuję się, tylko lecę dalej :*

    OdpowiedzUsuń