Przywarłem do niego
jeszcze mocniej chcąc poczuć, że jest tuż obok. Ten obrócił się
w moją stronę i mimo półmroku panującego w sypialni dostrzegłem
delikatny uśmiech na jego twarzy. Nie ma wątpliwości, że każdy z
nas na swój sposób przeżył tą rozłąkę. Obydwoje cierpieliśmy
przez to, co zrobiłem i obydwoje tak samo tęskniliśmy. I
najwidoczniej ta tęsknota okazała się silniejsza niż ból.
Najwidoczniej Matt
kochał mnie tak mocno, że chociaż zraniłem go i zawiodłem jego
zaufanie nie mógł żyć beze mnie. A ja mogłem być mu za to tylko
wdzięczny.
Na początku
wydawało mi się, że musimy bardzo poważnie porozmawiać o tym, co
zaszło i o tym, co teraz będzie. Ale gdy tylko spróbowałem jakoś
delikatnie zacząć temat w jego oczach widziałem coś takiego, że
miałem wrażenie, że samo wspomnienie tego feralnego wieczora wciąż
powoduje ukłucie w sercu. Spojrzał wtedy na mnie i z pełnią
przekonania w głosie powiedział, że co się stało, to się nie
odstanie i najlepiej jak po prostu spróbujemy. . . zacząć wszystko
od nowa. Miałem wrażenie, że to z pewnością nie jest dobry
pomysł, bo na dłuższą metę nie można się zachowywać, jakby
się nic nie stało.
Ale teraz widzę, że
to jest jedyne rozsądne rozwiązanie. Matthias dobrze wie, że
cholernie żałuję tego, co zrobiłem i już nigdy nie popełnię
tego samego błędu. Więc może i lepiej, że nie będziemy tego
roztrząsać?
Spojrzałem w jego
ciemne oczy zupełnie jakbym wciąż nie dowierzał, że on tu jest.
To zabawne, że nawet nie zwróciłem uwagi jak szybko stał się dla
mnie tak bliski, że nawet nie wyobrażałem sobie jednego dnia bez
niego. Od początku między nami była pewnego rodzaju chemia
sprawiająca, że rozumieliśmy się praktycznie bez słów i zanim
się obejrzeliśmy między nami wytworzyła się pewnego rodzaju
więź. Bardzo silna więź, której przerwanie strasznie boli.
Zupełnie tak,
jakbyśmy całe życie wychowywali się razem, tylko w dwójkę i
nagle rozdzielono nas.
Matt stał się dla
mnie kimś, bez kogo ani ja, ani moje życie nie było kompletne. Był
moją drugą połową...
Gdy był przy mnie
wiedziałem, że ma niczego, czego bym nie pokonał. Przy nim nie
liczyło się po prostu nic. . .
I nawet z tymi jego
wszystkimi niedoskonałościami, z tą niepewnością, strachem i
uciekaniem od prawdy nie zamieniłbym go na nikogo innego. Nie chcę
zamieniać go na nikogo innego.
Bo tylko on jednym
swym uśmiechem potrafi sprawić, że znikną wszystkie moje troski.
Tylko jego silny ucisk potrafi sprawić, że naprawdę czuję, że
nie jestem sam. I tylko jego spojrzenie potrafi sprawić, że bez
nawet jednego słowa, wiem, że ktoś kocha mnie bezgranicznie. . .
-Matt. . . Kocham
cię. . .
Wyszeptałem patrząc
wprost w jego oczy chcąc wyrazić tymi dwoma słowami jak bardzo go
przepraszam za to, co zrobiłem, jak bardzo jestem mu wdzięczny za
drugą szansę i jak bardzo go kocham i nie chcę stracić. On
doskonale to zrozumiał, uśmiechnął się lekko i pocałował mnie
czule.
I leżeliśmy tak
wtuleni w siebie wsłuchując się w dźwięki otaczającej nas ciszy
listopadowej nocy dopóki nie zasnęliśmy oboje zmęczeni całym
dzisiejszym dniem.
Zamrugałem
kilkakrotnie chcąc przyzwyczaić oczy do jasności panującej w
sypialni. Leniwie wyciągnąłem się i dopiero wtedy zauważyłem
puste miejsce obok siebie. Szybko się poderwałem doskonale
pamiętając, co stało się kilka dni temu. I nigdy nie wybaczyłbym
sobie, że ledwo co po tym jak zdążyłem go odzyskać dałem mu
odejść. . . Pospiesznie wstałem wychodząc z pokoju. Odetchnąłem z
ulgą widząc Matthiasa opartego o kuchenny blat. Podszedłem do
niego bez słowa przytulając się do niego mocno.
-Przestraszyłeś
mnie. . .
-Kochanie. . .- zaczął
odsuwając mnie lekko od siebie, aby móc spojrzeć mi w oczy- Ja się
nigdzie nie wybieram.
Uśmiechnąłem się
na te słowa całując go lekko.
-Wiesz. . . To ja
powinienem wstawać rano i robić ci śniadania do łóżka. . .-
zacząłem spoglądając niepewnie na nakryty stół.
-Tom. . .- rzucił
jakby z nutą zażalenia w głosie. No tak, mieliśmy zacząć
wszystko od nowa. . .- Ktoś w naszym związku musi być tym
dżentelmenem. . .
-Ummm. . . a dlaczego
akurat ty?
-No a to nie jest
oczywiste? Ja jestem dżentelmenem, bo ty jesteś babą- zaśmiał
się, na co ja rzuciłem mu tylko spojrzenie pełne grozy po chwili
wybuchając śmiechem.
-Wiesz... Skoro tak
już rozmawiamy o naszym związku to jest jeszcze jedna kwestia. . .
Ton jego głosu nie
brzmiał już tak ironicznie co świadczyło o tym, że musi chodzić
o coś poważnego. . .
-Mianowicie..?
-Tom. . . Umm. . . Może
usiądźmy- potulnie spełniłem jego prośbę i zaczynałem już być
powoli zaniepokojony. O co może chodzić?- Chciałbym, żebyś w
końcu poznał moich rodziców. . .
-Na. . .naprawdę?-
zająkałem się jak idiota nie mogąc uwierzyć, że to
zaproponował.
-Yhym- wymruczał w
odpowiedzi obejmując mnie w pasie i składając na moich ustach
subtelny pocałunek, a ja po raz kolejny poczułem to znane i bardzo
przyjemne uczucie w brzuchu. . .
Ostatnio moje życie
jest pełne zawirowań i niespodzianek. Jedne z nich są przyjemne,
inne już niekoniecznie. . .
Gdy ORF powoływał
specjalną konferencję prasową chcąc przedstawić mnie oficjalnie,
całemu światu, jako osobę, która będzie reprezentowała Austrię
liczyłem się z tym, że nie wszyscy będą tym faktem zachwyceni. I
w gruncie rzeczy jeśli chodzi o reakcję moich rodaków to się
sprawdziło. Niektórzy ucieszyli się i okazywali mi naprawdę
bardzo duże wsparcie jak tylko mogli, a reszta była po prostu
obojętna. Czasem, w skrajnych przypadkach zdarzało się, że ktoś
mi w niezbyt delikatny, ale też nie agresywny sposób pisał, że,
jako Austriaka, nie cieszy go ten wybór.
Ale ta wiadomość
obiegła cały świat w zaledwie kilka godzin. W niektórych mediach
robili z tego istną sensację, coś niezwykłego i oburzającego.
I tutaj pojawiały
się o wiele niemiłe i wulgarniejsze komentarze. Moja poczta pękała
w szwach a z każdym kwadransem wiadomości i postów przybywało. . .
Może się to wydać
głupie, bo powinienem mieć całkowitą świadomość, że tak to
się potoczy jednak... Jednak wierzyłem, że być może tym, co
mówię i moimi wierzeniami jakoś uda mi się pokazać im, że tak
naprawdę jestem tylko zwykłym człowiekiem. Być może nieco innym
od nich wszystkich, ale w gruncie rzeczy niewiele się różniącym.
-Tom, na miłość
boską, nie czytaj już tych głupstw- powiedział zamykając
leżącego przede mną laptopa- Ile razy mam ci powtarzać, że ci
ludzie i ich opinie są gówno warte?
-Wiem, ja tylko. . .
Ja tylko miałem nadzieję, że jakoś uda mi się ich zmienić. . .
Miał rację, jak
zwykle miał rację. Nie powinienem tego nawet czytać, a co dopiero
przejmować się każdym pojedynczym słowem. Ci ludzie tak naprawdę
nic o mnie nie wiedzą, a wylewają na mnie pomyje chociaż
najprawdopodobniej w realnym świecie niewielu z nich odważyłoby
się do mnie podejść i powiedzieć to w twarz. Dlatego szydzą
sobie w internecie czując się kompletnie błogo i bezkarnie myśląc,
że w ten sposób uda im się mnie złamać i jakoś wpłynąć na
decyzję ORFu. . .
A ja, zupełnie
nieświadomie dawałem im dokładnie to, o co im chodziło...
-Jesteś
najcudowniejszym człowiekiem jakiego znam i najlepszym artystą
jakiego kiedykolwiek miałem przyjemność słuchać. Nikogo nie
udajesz, jesteś po prostu sobą zarówno jak śpiewasz jak i mówisz.
W każdym twoim słowie jest ukryta ogromna mądrość i piękny
przekaz, którego oni chyba jeszcze nie widzą ani tym bardziej nie
rozumieją. . .
-Naprawdę tak
sądzisz?
-Oczywiście. I
jestem w stu procentach przekonany, że kiedy nadejdzie chwila, w
której będą mogli zobaczyć twoje prawdziwe oblicze i usłyszeć
piękno oraz moc wypowiadanych przez ciebie słów absolutnie i
bezgranicznie się zakochają w Conchicie, zupełnie tak jak ja
zakochałem się w tobie.
I kurczę, chyba
nawet będę musiał potem być zazdrosny. . . Co. . . coś nie tak
powiedziałem?
-Nie, nie. . . Matt,
to było. . . To było po prostu przepiękne.
-To było po prostu
szczere.
-Mówiłem ci już
jak bardzo cię kocham?- uśmiechnąłem się lekko
-No, czekaj, niech
ja pomyślę. . . Tak z . . .milion razy?
-Nie szkodzi, to
powiem po raz milion pierwszy. Kocham cię. . . Nawet nie wiesz, jak
bardzo. . .
-I ja ciebie też. . .
Co najmniej tak mocno, jak ty mnie. . .
Nawet nie zdążyłem
mrugnąć okiem a po raz kolejny tego dnia poczułem jego słodkie
usta na swoich.
Jeszcze mocniej
utwierdziłem się w przekonaniu, że bez niego i jego wsparcia nie
osiągnąłbym tak wiele. A kto wie, może jeszcze o wiele więcej
przed nami. . ?
Ohhhh jak słodko <3 też bym tak chciała.
OdpowiedzUsuń~Julia M
raz, dwa, trzy . . . AWWW ♥♥♥
OdpowiedzUsuńKurczę, nawet nie wiesz jak się cieszę ich szczęściem.
Jak to mówią: wszystko dobrem co się dobrze kończy ;)
(chociaż mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec :D )
Tak pięknie i cudownie to opisałaś. . . Że nawet nie wiem, co wystukać.
CU-DO!
Powaliłaś mnie na łopatki nawet jeszcze bardziej niż przy poprzednim rozdziale. i ty niby jesteś chora? Pani, jak ja bym tak pisała ledwo żywa to ja bym szóstkę z polskiego miała życie pięknie ułożone!
A piosenka przeeeeeecuuuuuudooooownaaaa!
Kocham♥Kocham♥Kocham♥
Życzę duuuuużo zdrówka i czasu na tworzenie takich cudów ;)
Mnóóóóstwo całusów :*
O boże jaki słodki rozdział :) Ten rozdział jest po prostu piękny.Ma w sobie jaką taką magię którą nawet trudno mi sprecyzować jej magiczny.Bardzo ogromnie się cieszę ,że są razem <3 .Zgadzam się też z pewnym momentem kocham Conchitę niesamowicie. I znowu doprowadziłaś mnie do uśmiechu właściwie ty i Heroes. Mówiłam ci już ,że genialnie piszesz prawda ? Mało osób potrafi oddać tą magię uczuć , emocje i różne zachwiania emocjonalne bohatera .Ty to potrafisz czego bardzo ci zazdroszczę .Czuć same serce które wkładasz w to opowiadanie tak bardzo ,że jak człowiek zacznie to czytać to nie może się doczekać następnego rozdziału. Zaczyna żyć życiem Toma i przeżywać z nim wszystkie uśmiechy i smutki .Ja przynajmniej tak mam.Nie wiem co się stanie kiedy skończysz tego bloga.Tak ogromnie zżyłam się z tym blogiem ,że nawet nie masz pojęcia..Ty powinnaś pisać bo masz bardzo dobre predyspozycje do tego talent do oddawania emocji ,lekkie pióro .Jednym słowem CUDO! Mam ogromną nadzieję ,że następny rozdział będzie szybko ,bo uzależniłam się od twojego bloga.I nie mogę się już doczekać następnego .Powalasz każdym rozdziałem coraz bardziej tak mocno,że nie mogę się doczekać następnych.A teraz bardzo cieszę się ,że są razem.Jak zwykle siedzę i uśmiecham się jak głupia ,ale co ja na to poradzę.Więc życzę ci dużo zdrowia i szczęścia,i weny żebyś mogła nam pisać takie wspaniałe rozdziały.I na koniec przesyłam ogrom całusów prosto z Łodzi .
OdpowiedzUsuń