poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział drugi


Rzucałem się z boku na bok próbując znaleźć sobie jakąś dogodną pozycję do spania. Lecz na nic były moje wysiłki, bo mój rozum, choć zmęczony, zajęty był czymś innym… Z całych sił starałem się nie skupiać na tym, ale to po prostu było silniejsze ode mnie. Zegar wybił właśnie trzecią nad ranem. Wstałem i otworzyłem okno na oścież. Chłodny powiew kwietniowego wiatru od razu sprawił, że poczułem się lepiej na chwilę kompletnie zapominając o wszystkim. Sam siebie nie poznawałem, zachowywałem się jak jakiś szaleniec…
Gdy po wielu prośbach i dość ciężkiej kłótni z ojcem Matthias w końcu zdecydował się na przyjazd tutaj nie przypuszczałem, że nasze relacje tak szybko się rozwiną. Jeżeli mam być szczery to powoli zaczyna mi się to wszystko wymykać spod kontroli. Wtedy sądziłem, że zaproponowanie mu mieszkania ze mną jako Thomasem to najlepsze rozwiązanie. Rano jedliśmy śniadanie a gdy tylko Matt wyszedł do pracy ja biegłem do łazienki, aby „zmienić się w Conchitę” po czym brałem taksówkę, aby być w studio przed nim. Ale teraz, po czterech dniach, widzę, że strasznie namieszałem… Tydzień powoli się kończy, a ja nie chcę żeby on wyjeżdżał. I nie chodzi tylko o to, że świetnie sprawdza się w roli fryzjera i żal, żeby jego talent się zmarnował, chociaż tak w istocie jest… Chodzi o to, że… Cholera, sam nie wiem, co się ze mną dzieje… Przez te kilka dni pracy z nim 8 godzin na dobę jako Conchita nawiązała się między nami dość silna więź, której nie do końca potrafię nazwać, czy nawet opisać… To jak.. Wielka przyjaźń, braterstwo albo… Kurwa.
Nie, to niemożliwe. Przecież ja nie… On nie jest…. Kurwa.
Poderwałem się i nerwowo obszedłem pokój analizując swoje zachowanie. Sam fakt, że wydaje mi się, że mogę coś do niego czuć przerażał mnie. Autentycznie mnie przerażał.
Ponownie usiadłem i wziąłem głęboki wdech.
Cały czas myślałem o samym sobie. W jednej chwili byłem bliski tego, aby wbiec do pokoju Matthiasa i ignorując wszystko wykrzyczeć mu jak bardzo się o niego troszczę i jak bardzo mi zależy, a już minutę później miałem ochotę walnąć głową w ścianę sam niedowierzając, że w ogóle mogło mi takie coś przejść przez głowę.
Poza tym był jeszcze Andreas... Sąsiad, który wprowadził się tutaj na zeszłoroczne Święta Bożego Narodzenia. Od pierwszego dnia cholernie mi się podobał i myślę nawet że chyba się w nim...
Cholera. Na niego reaguję inaczej niż na Matthiasa. Oczywiście uśmiecham się i cieszę... Ale jest jeszcze to dziwne i bynajmniej dla mnie niewyjaśnione uczucie ciepła w środku... Radość objawiająca się popularnymi "motylkami w brzuchu"...  Więc co z Mattem?
Myśli te ciągle pojawiały się w moim głowie. Mijały kolejne kwadranse, a wszystko powoli zaczynało się klarować.
Kocham go.
Kocham go jak własnego, starszego brata. Jest moim kumplem, którego bardzo polubiłem i jest mi go żal, bo wiem jak to jest, gdy ludzie dookoła mają cię za nic.
I to wszystko.
Odetchnąłem z ulgą, gdy w końcu sobie to uświadomiłem. Czułem się lekko zbity z tropu, bo tak naprawdę jeszcze z żadnym mężczyzną nie przyjaźniłem się tak bardzo. Co innego było z Nadine. Znamy się przecież szmat czasu i naprawdę kocham ją jak siostrę, której nigdy nie miałem, mimo szczerych chęci. Ale to wszystko, nigdy nie musiałem się martwić, że między nami będzie coś więcej, bo od początku oboje byliśmy świadomi tego, że jestem gejem. Ale Matt… Cholera, to naprawdę dziwne uczucie, gdy będąc gejem masz najlepszego przyjaciela. To tak jak wielu hetero twierdzi, że nie istnieje przyjaźń pomiędzy kobietą, a mężczyzną… To wszystko było dla mnie nowe. Może dlatego, że nigdy tak naprawdę nigdy nie kochałem kogoś bardzo mocno myliłem przyjaźń z miłością? A może tak bardzo pragnąłem tej miłości, że dopatrywałem się jej tam, gdzie w rzeczywistości nigdy jej nie było?
Czułem się już potwornie zmęczony. Oczy powoli zaczęły mi się przymykać, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Położyłem się przykrywając cienką kołdrą. Zasnąłem spokojnie cały czas powtarzając sobie „To mój najlepszy przyjaciel” i uśmiechając się...Zresztą chyba nie byłem gotowy na jakąkolwiek miłość…
Ale wtedy nie wiedziałem, że w moim życiu pojawi się ktoś jeszcze i tak wiele się zmieni…

-Hejo- wymruczałam leniwie pod nosem wchodząc do kuchni i ziewając przeciągle
-Kawy?- zaproponował Matthias z uśmiechem na ustach zupełnie tak, jakby umiał czytać w myślach
-Oooo taaaak.- odpowiedziałem szczerze odwzajemniając jego uśmiech. Matthias miał w sobie coś takiego, że zawsze przepełniony był pozytywną energią i zarażał nią wszystkich w swoim zasięgu. Mogłem obudzić się obrażony na cały świat i ciskać piorunami dookoła zupełnie jak Zeus, ale gdy tylko widzę Matta cała moja złość przechodzi w mgnieniu oka. To naprawdę niesamowite...
-Mam nadzieję, że już zawsze będziesz tu mieszkał razem ze mną- wypaliłem ni z gruszki ni z pietruszki co mój przyjaciel musiał dość opacznie odebrać bo natychmiast odwrócił się spoglądając na mnie lekko zaskoczony- Bo zawsze mi humor poprawiasz- dodałem szybko orientując się jak bardzo niekomfortowo mógł się poczuć.
Uśmiechnął się do mnie, lecz po chwil...
-Wiesz...-zaczął poważnie siadając na przeciwko mnie-Tydzień powoli się kończy, będę musiał wracać do Graz...
-I co?! I wrócisz na studia prawnicze tylko po to, żeby się przypodobać ojcu?!
Sam nie wiem, co we mnie wstąpiło. Krzyczałem na niego, a przecież on nawet nie zrobił nic złego. Poza tym nie mogę go do niczego zmuszać mówiąc co ma robić, a czego nie. Jesteśmy przyjaciółmi, ale to nie uprawnia mnie ani do ,,matkowania" mu, ani do krzyczenia na niego...
-Przepraszam, trochę mnie poniosło...
-Nie, nie przepraszaj Tom, bo nie masz za co. Masz rację, nie ma sensu tam wracać. Co niby miałbym tam robić?- dodał wzruszając ramionami- Ale nie wiem też co miałbym robić tutaj...
-Jak to co? Rób dalej to, co robisz...
-No ale... Jak ty to sobie wyobrażasz? Gdzie niby mam mieszkać?
-Tutaj, ze mną- powiedziałem pewnie-Przecież mówiłem ci, możesz tu mieszkać ze mną nawet i do końca życia!
-Dobra, zapamiętam to i w razie czego wykorzystam przeciwko tobie!-zażartował a po chwili oboje śmialiśmy się z samych siebie...

 Właśnie siłowałem się ze sztucznymi rzęsami, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Przekląłem siarczyście szybko doprowadzając się do stanu normalności zmywając kredkę do oczu.
-Idę!- krzyknąłem narzucając na siebie pierwszą lepszą koszulkę i podchodząc do drzwi.
Szybko je otworzyłem nie wyglądając nawet kto stoi za nimi.
-Cześć Thomas- przybysz uśmiechnął się do mnie, a ja dosłownie stałem jak wryty
-A...Andreas?- wydusiłem w końcu niezbyt dowierzając w to, co widzę...

c.d.n. ...

***
Szykujcie popcorn, colę i paczkę chusteczek bo następne rozdziały zapowiadają się ciekawie <3

11 komentarzy:

  1. Siemo tu Ami :3
    Zajebiste :3 czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę, mówię i mam! :)
    Więcej emocji, trochę manipulacji czytelnikiem (hehe) - podoba mi się to ♥
    I twój styl pisania- zajebisty :o
    Coś czuję, że Andreas trochę namiesza... W głowie i w życiu Thomasa.

    Ps fragment rozbicia Thomasa opisany lepiej niż w niejednej książce o podłożu psychologicznym :o
    A idź ty cholero mała! ♥

    Obiecuję, że następny już bez opóźnień będzie :)

    Pps Ile rozdziałów planujesz? I kiedy następnego można się spodziewać? wiesz- ja i moja ogarniętość się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzię-ku-ję ♥
      Nie wiem jeszcze ile rozdziałów, zależy od mojej wyobraźni ;)
      Następny w piątek :*

      Usuń
  3. Pisz szybko następny bo nie mogę się doczekać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ♥ Następny najprawdopodobniej już w piątek, więc musisz wytrzymać :*

      Usuń
    2. Postaram się .

      Usuń
  4. Genialny blog .Pisz dalej i żeby ci się to udało życzę dużo weny jeśli chcesz możesz wpaść do mnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze jedno dodaję blog do obserwowanych.

      Usuń
    2. Dziękuję ♥
      Miło widzieć "nowego" #theunstoppable tutaj :)
      Na pewno w wolnej chwili zajrzę na Twój blog :*

      Buziaki :*

      Usuń
  5. Łał. Cały opis na poczatku- ŁAŁ.
    Jestem pod wrażeniem, kochana.
    Zmiotłaś mnie sprzed laptopa i nawet nie wiem co powiedzieć.
    Tak pięknie to ujęłaś ♥
    Pisz dalej, pisz dziewczyno bo masz kurde talent! ♥

    OdpowiedzUsuń