Rzucałem się z boku na bok próbując znaleźć sobie jakąś
dogodną pozycję do spania. Lecz na nic były moje wysiłki, bo mój rozum, choć
zmęczony, zajęty był czymś innym… Z całych sił starałem się nie skupiać na tym,
ale to po prostu było silniejsze ode mnie. Zegar wybił właśnie trzecią nad
ranem. Wstałem i otworzyłem okno na oścież. Chłodny powiew kwietniowego wiatru
od razu sprawił, że poczułem się lepiej na chwilę kompletnie zapominając o wszystkim.
Sam siebie nie poznawałem, zachowywałem się jak jakiś szaleniec…
Gdy po wielu prośbach i dość ciężkiej kłótni z ojcem
Matthias w końcu zdecydował się na przyjazd tutaj nie przypuszczałem, że nasze
relacje tak szybko się rozwiną. Jeżeli mam być szczery to powoli zaczyna mi się
to wszystko wymykać spod kontroli. Wtedy sądziłem, że zaproponowanie mu
mieszkania ze mną jako Thomasem to najlepsze rozwiązanie. Rano jedliśmy
śniadanie a gdy tylko Matt wyszedł do pracy ja biegłem do łazienki, aby
„zmienić się w Conchitę” po czym brałem taksówkę, aby być w studio przed nim. Ale teraz, po czterech dniach, widzę, że strasznie
namieszałem… Tydzień powoli się kończy, a ja nie chcę żeby on wyjeżdżał. I nie
chodzi tylko o to, że świetnie sprawdza się w roli fryzjera i żal, żeby jego
talent się zmarnował, chociaż tak w istocie jest… Chodzi o to, że… Cholera, sam
nie wiem, co się ze mną dzieje… Przez te kilka dni pracy z nim 8 godzin na dobę
jako Conchita nawiązała się między nami dość silna więź, której nie do końca
potrafię nazwać, czy nawet opisać… To jak.. Wielka przyjaźń, braterstwo albo…
Kurwa.
Nie, to niemożliwe. Przecież ja nie… On nie jest…. Kurwa.
Poderwałem się i nerwowo obszedłem pokój analizując swoje
zachowanie. Sam fakt, że wydaje mi się, że mogę coś do niego czuć przerażał
mnie. Autentycznie mnie przerażał.
Ponownie usiadłem i wziąłem głęboki wdech.
Cały czas myślałem o samym sobie. W jednej chwili byłem
bliski tego, aby wbiec do pokoju Matthiasa i ignorując wszystko wykrzyczeć mu
jak bardzo się o niego troszczę i jak bardzo mi zależy, a już minutę później
miałem ochotę walnąć głową w ścianę sam niedowierzając, że w ogóle mogło mi
takie coś przejść przez głowę.
Poza tym był jeszcze Andreas... Sąsiad, który wprowadził się tutaj na zeszłoroczne Święta Bożego Narodzenia. Od pierwszego dnia cholernie mi się podobał i myślę nawet że chyba się w nim...
Cholera. Na niego reaguję inaczej niż na Matthiasa. Oczywiście uśmiecham się i cieszę... Ale jest jeszcze to dziwne i bynajmniej dla mnie niewyjaśnione uczucie ciepła w środku... Radość objawiająca się popularnymi "motylkami w brzuchu"... Więc co z Mattem?
Myśli te ciągle pojawiały się w moim głowie. Mijały kolejne kwadranse, a wszystko powoli zaczynało się klarować.
Poza tym był jeszcze Andreas... Sąsiad, który wprowadził się tutaj na zeszłoroczne Święta Bożego Narodzenia. Od pierwszego dnia cholernie mi się podobał i myślę nawet że chyba się w nim...
Cholera. Na niego reaguję inaczej niż na Matthiasa. Oczywiście uśmiecham się i cieszę... Ale jest jeszcze to dziwne i bynajmniej dla mnie niewyjaśnione uczucie ciepła w środku... Radość objawiająca się popularnymi "motylkami w brzuchu"... Więc co z Mattem?
Myśli te ciągle pojawiały się w moim głowie. Mijały kolejne kwadranse, a wszystko powoli zaczynało się klarować.
Kocham go.
Kocham go jak własnego, starszego brata. Jest moim kumplem,
którego bardzo polubiłem i jest mi go żal, bo wiem jak to jest, gdy ludzie
dookoła mają cię za nic.
I to wszystko.
Odetchnąłem z ulgą, gdy w końcu sobie to uświadomiłem. Czułem
się lekko zbity z tropu, bo tak naprawdę jeszcze z żadnym mężczyzną nie
przyjaźniłem się tak bardzo. Co innego było z Nadine. Znamy się przecież szmat
czasu i naprawdę kocham ją jak siostrę, której nigdy nie miałem, mimo szczerych
chęci. Ale to wszystko, nigdy nie musiałem się martwić, że między nami będzie
coś więcej, bo od początku oboje byliśmy świadomi tego, że jestem gejem. Ale
Matt… Cholera, to naprawdę dziwne uczucie, gdy będąc gejem masz najlepszego
przyjaciela. To tak jak wielu hetero twierdzi, że nie istnieje przyjaźń
pomiędzy kobietą, a mężczyzną… To wszystko było dla mnie nowe. Może dlatego, że
nigdy tak naprawdę nigdy nie kochałem kogoś bardzo mocno myliłem przyjaźń z
miłością? A może tak bardzo pragnąłem tej miłości, że dopatrywałem się jej tam,
gdzie w rzeczywistości nigdy jej nie było?
Czułem się już potwornie zmęczony. Oczy powoli zaczęły mi
się przymykać, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Położyłem się przykrywając
cienką kołdrą. Zasnąłem spokojnie cały czas powtarzając sobie „To mój najlepszy
przyjaciel” i uśmiechając się...Zresztą chyba nie byłem gotowy na jakąkolwiek
miłość…
Ale wtedy nie wiedziałem, że w moim życiu pojawi się ktoś
jeszcze i tak wiele się zmieni…
-Hejo- wymruczałam leniwie pod nosem wchodząc do kuchni i ziewając przeciągle
-Kawy?- zaproponował Matthias z uśmiechem na ustach zupełnie tak, jakby umiał czytać w myślach
-Oooo taaaak.- odpowiedziałem szczerze odwzajemniając jego uśmiech. Matthias miał w sobie coś takiego, że zawsze przepełniony był pozytywną energią i zarażał nią wszystkich w swoim zasięgu. Mogłem obudzić się obrażony na cały świat i ciskać piorunami dookoła zupełnie jak Zeus, ale gdy tylko widzę Matta cała moja złość przechodzi w mgnieniu oka. To naprawdę niesamowite...
-Mam nadzieję, że już zawsze będziesz tu mieszkał razem ze mną- wypaliłem ni z gruszki ni z pietruszki co mój przyjaciel musiał dość opacznie odebrać bo natychmiast odwrócił się spoglądając na mnie lekko zaskoczony- Bo zawsze mi humor poprawiasz- dodałem szybko orientując się jak bardzo niekomfortowo mógł się poczuć.
Uśmiechnął się do mnie, lecz po chwil...
-Wiesz...-zaczął poważnie siadając na przeciwko mnie-Tydzień powoli się kończy, będę musiał wracać do Graz...
-I co?! I wrócisz na studia prawnicze tylko po to, żeby się przypodobać ojcu?!
Sam nie wiem, co we mnie wstąpiło. Krzyczałem na niego, a przecież on nawet nie zrobił nic złego. Poza tym nie mogę go do niczego zmuszać mówiąc co ma robić, a czego nie. Jesteśmy przyjaciółmi, ale to nie uprawnia mnie ani do ,,matkowania" mu, ani do krzyczenia na niego...
-Przepraszam, trochę mnie poniosło...
-Nie, nie przepraszaj Tom, bo nie masz za co. Masz rację, nie ma sensu tam wracać. Co niby miałbym tam robić?- dodał wzruszając ramionami- Ale nie wiem też co miałbym robić tutaj...
-Jak to co? Rób dalej to, co robisz...
-No ale... Jak ty to sobie wyobrażasz? Gdzie niby mam mieszkać?
-Tutaj, ze mną- powiedziałem pewnie-Przecież mówiłem ci, możesz tu mieszkać ze mną nawet i do końca życia!
-Dobra, zapamiętam to i w razie czego wykorzystam przeciwko tobie!-zażartował a po chwili oboje śmialiśmy się z samych siebie...
Właśnie siłowałem się ze sztucznymi rzęsami, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Przekląłem siarczyście szybko doprowadzając się do stanu normalności zmywając kredkę do oczu.
-Idę!- krzyknąłem narzucając na siebie pierwszą lepszą koszulkę i podchodząc do drzwi.
Szybko je otworzyłem nie wyglądając nawet kto stoi za nimi.
-Cześć Thomas- przybysz uśmiechnął się do mnie, a ja dosłownie stałem jak wryty
-A...Andreas?- wydusiłem w końcu niezbyt dowierzając w to, co widzę...
c.d.n. ...
***
Szykujcie popcorn, colę i paczkę chusteczek bo następne rozdziały zapowiadają się ciekawie <3
Siemo tu Ami :3
OdpowiedzUsuńZajebiste :3 czekam na next :3
Hejo xd
UsuńDziękować ♥
Proszę, mówię i mam! :)
OdpowiedzUsuńWięcej emocji, trochę manipulacji czytelnikiem (hehe) - podoba mi się to ♥
I twój styl pisania- zajebisty :o
Coś czuję, że Andreas trochę namiesza... W głowie i w życiu Thomasa.
Ps fragment rozbicia Thomasa opisany lepiej niż w niejednej książce o podłożu psychologicznym :o
A idź ty cholero mała! ♥
Obiecuję, że następny już bez opóźnień będzie :)
Pps Ile rozdziałów planujesz? I kiedy następnego można się spodziewać? wiesz- ja i moja ogarniętość się :D
dzię-ku-ję ♥
UsuńNie wiem jeszcze ile rozdziałów, zależy od mojej wyobraźni ;)
Następny w piątek :*
Pisz szybko następny bo nie mogę się doczekać .
OdpowiedzUsuń♥ Następny najprawdopodobniej już w piątek, więc musisz wytrzymać :*
UsuńPostaram się .
UsuńGenialny blog .Pisz dalej i żeby ci się to udało życzę dużo weny jeśli chcesz możesz wpaść do mnie .
OdpowiedzUsuńA i jeszcze jedno dodaję blog do obserwowanych.
UsuńDziękuję ♥
UsuńMiło widzieć "nowego" #theunstoppable tutaj :)
Na pewno w wolnej chwili zajrzę na Twój blog :*
Buziaki :*
Łał. Cały opis na poczatku- ŁAŁ.
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem, kochana.
Zmiotłaś mnie sprzed laptopa i nawet nie wiem co powiedzieć.
Tak pięknie to ujęłaś ♥
Pisz dalej, pisz dziewczyno bo masz kurde talent! ♥